kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2003

Miłość…

4 komentarzy

Dlaczego najbardziej ranimy tych, których kochamy? Prawdopodobnie powodowane jest to pewnością, że przecież oni zawsze nam wybaczą. Możemy zrobić im wiele złego, ale nie opuszczą nas, ponieważ nas kochają!!
A co, jeśli któregoś dnia tej miłości nie wystarczy? Wszystko ma przecież swoje granice, a w gniewie człowiek potrafi powiedzieć tyle niepotrzebnych rzeczy…
Krysia powiedziała mi wczoraj coś bardzo mądrego: Jeśli się naprawdę kocha, to można wybaczyć wszystko. Na tym przecież polega prawdziwa miłość. Jeśli nie, to nie warto sobie zawracać głowy. Zastanowiły mnie te słowa…i…Zgadzam się z nimi. Kochanej osobie przebaczy się nawet najgorszy wybryk. Mimo iż jest wiele rodzajów miłości, to wszystkie łączy ta sama zasada.
Jednakże mimo iż zdolność wybaczania jest niebywałą zaletą, rónocześnie niestety okazuje się straszną słąbością, któą bardzo łatwo wykorzystać. Dlaczego takie piękne uczucie jak miłość jest zawsze takie trudne…? :o(

Wybaczanie jest nieodłączną częścią naszego życia. Nie życzę nikomu, żeby dokonał czynów, które będą wymagały wybaczenia, albo nawet go nnie uzyskają. To najgorsze według mnie, co może spotkać człowieka.
Sama w życiu popełniłam kilka błędów. Jeden, którego nigdy mi nie wybaczą. Jak ja żałuję…ale co się stało, to się nie odstanie. Trzeba żyć dalej i postarać się swoim zachowaniem, nie przynosić więcej bólu i zwątpienia. Może nawet uda się zrekompensować i jakoś zatrzeć doznane krzywdy. Przecież jesteśmy tylko ludźmi i zdarza nam się popełnić błedy. Często z własnej głupoty.
Sama nie wiem ile jestem w stanie wybaczyć…Podejrzewam, że wiele, ale o tym przekonam się dopiero w praktyce :o)

Dzisiaj znowu zadałam sobie pytanie…Czy istnieje przyjaźń pomiędzy kobietą, a mężczyzną? Jestem aktualnie po bardzo burzliwej dyskusji na ten temat. Ciężko jest mi się wypowiedzieć. Według mnie istnieje, jednak często zdarza się, że jedna ze stron wcześniej, czy później zaczyna czuć coś więcej. Jak wtedy postąpi druga strona? Hmmm…Możliwe, że nie potrafię tego stwierdzić, ponieważ, nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Mam dużo kolegów, przyjaciół i nigdy nie miałam problemów z zakochaniem się w którymś z nich i vice versa. Jeśli jakaś para przyjaciół jest ze sobę blisko i rozumieją się pod każdym względem, to dlaczego nie mieliby zostć parą? Czy to zniszczyłoby ich przyjaźń? Przecież są związki polegające w głównej mierze na przyjaźni i to własnie one mają największe szanse przetrwania największe burze. Nie wiem, czemu to przyszło mi do głowy akurat dzisiaj…
A jak wy myślicie? Bardzo bym chciała poznać wasze zdanie na ten temat…

Mam okazję wyjechać. Uda mi się nareszcie zmienić atmosferę, odpocząć od kłótni i pretensji. Może jak wrócę będzie lepiej…?? Przecież nie tylko ja odpocznę, rodzice także.
Może w końcu zacznę się tutaj dobrze czuć. Przynajmniej na jakiś czas…

Nie potrafię się całkowicie otworzyć przed ludźmi. Jedyną osobą na świecie która zna mnie najlepiej, jest moja najkochańsza na świecie Madzia. Jednak kontakt nam się zerwał, kiedy poszłyśmy na studia. Teraz widujemy się bardzo rzadko, ale staramy tak często, jak możemy. Bardzo mi jej brakuje :o( Nie wiem dlaczego nie mogę zaufać ludziom…Wiem, że to rani, ale nie mogę tego przemóc, mimo iż się starałam. To silniejsze ode mnie. Na razie nie mam siły z tym walczyć. Potrzebuję czasu :o) Duuuużo czasu…Mam nadzieję, że kiedyś się zmienię :o)

Ciężki dzień…

7 komentarzy

Miałam ciężki dzień. Z rodzicami jest coraz gorzej. Chciałabym być dobrą córką, takim dzieckiem jakie sobie wymarzyli, ale nie udaje mi się to :o( Popełniam ciągle nowe błędy, a kolejne są gorsze od poprzednich. Staram się, ale im bardziej się staram, tym gorzej mi wychodzi. Kolejne kłotnie kończą się na tym, że trzaskam drzwiami i wracam do domu dopiero, kiedy moi rodziciele już śpią. Wiem, że przez to dodaję im dodatkowych zmartwień. Nie potrafię stawić czoła swoim problemom jak dorosły człowiek. Chociaż, znając mój bardzo wybuchowy charakter może to i lepiej, że wyjaśniamy sobie wszystko dopiero po ochłonięciu, na zimno. Wtedy wszystko jest jakieś łatwiejsze, a i oni już pewnie się do tego przyzwyczaili.
Dzisiaj po kolejnej kłótni (oczywiście z mojej winy) poszłam po Rybę, która wracała z egzaminu z informy. Kiedy siedziałyśmy u niej w domu strasznie poprawiła mi humor. Pomiędzy swoimi starymi pamiętnikami i zdjęciami Ryba znalazła kasetę JUST 5. Piosenki w jej wykonaniu doprowadziły mnie do łez (w pozytywnym sensie- ze śmiechu). Dwie stare krowy darły się do „mikrofonów-długopisów”. Jak ja współczuję jej rodzicom, że musieli tego słuchać, ale kiedy wychodziłam, nie wyglądali na załamanych a to już plus (chyba nie śpiewałyśmy tak źle buahahahaha). A nawet nic nie wypiłyśmy…;o) A teraz w ramach podziękowania dla mojej żonki kochanej:
„Zapomnij się na chwilę,
tylko tańcz.
Zapomnij jeśli było
coś nie tak.
Żyję po to, żeby z Tobą
śmiać się do łez”.
Dziękuję za pomoc Rybko. Gdyby nie Ty, tobym się chyba załamała :o)

refleksja…

10 komentarzy

Nie jestem zadowolona z tego jakim jestem człowiekiem. Jestem zbyt uległa i ludziom łatwo mnie przekonać do zrobienia czegoś na co nie mam ochoty. Teraz dzięki zbawiennemu wpływowi szalonej staję się troszkę twardsza, ale też niewystarczająco. Wystarczy, że trafię na silną osobowość i leżę. Życie jeszcze mnie nie nauczyło uzbrajania się w korupę, chociaż naprawdę troszkę już przeszłam :o( i wycierpiałam (i nie mówię tutaj o złamanym sercu, czy czymś podobnym). Niestety niczego mnie to nie nauczyło. Nadal popełniam te same błędy (chociaż już może nie takie poważne) i daję się wykorzystywać ludziom. Muszę to zmienić. Bo inaczej tłum mnie staranuje…

czekanie…

7 komentarzy

Przez całe życie na coś czekamy. Począwszy od rzeczy mało istotnych, takich jak tramwaj, autobus, czy impreza, po rzeczy najwazniejsze: miłość, dzieci, smierć… Nasze życie składa się z wiecznego czekania, a co jest z tym powiązane z zegarkiem. Ja osobiście nie noszę czasomierza, bo podobno szczęśliwi czasu nie liczą. Poza tym chcę zachować pozory. Przed samą sobą udaję, że jestem panią swojego życia. Niestety świat coraz szybciej pędzi do przodu, a my razem z nim. Zajmują nas: kariera, pieniądze lecz czy to sprawia, że jesteśmy szczęśliwi…?? A co z naszym szczęściem? Z życiem prywatnym?
Chciałabym pod koniec życia obejrzeć sie za siebie i stwierdzić, że nie zmarnowałam go. Że coś znaczę, do czegoś doszłam i nie przeminę niezapomniana. Nie chodzi mi teraz o to, że chciałabym być sławna, ale chcę, żeby ludzie, którzy mieli ze mną styczność nie zapomnieli o mnie nazajutrz po pogrzebie. Czy to nienaturalne?? Co sądzicie??


  • RSS