kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2003

przemyślenia

16 komentarzy

Od samego rana dopadły mnie przemyślenia nad sobą. Nie lubię ich. Zazwyczaj nie dochodzę, do żadnych pozytywnych wniosków ;o) Tak było i tego ranka.
Co sie właściwie stało, z tą dziewczyną, którą byłam zaledwie rok temu…? Kiedyś żyłam marzeniami, patrzyłam na świat z zupełnie innej perspektywy, a teraz…
Nie chcę być realistką!! Ale chyba nią właśnie się stałam :o( To pewnie kolejny etap przechodzenia w dorosłość. Ile mi jeszcze brakuje…? Czy to już koniec…? Wątpię

…dno…

12 komentarzy

Jest coraz gorzej. Już nie daję rady! Ona traci wiarę…a ja nie czuję się na siłach, żeby trzymać przy nadzieii nas obie. Robię dobrą minę do złej gry, zaciskam zęby i z uśmiechem przez łzy, które zdradziecko cisną mi sie do oczu, po raz kolejny udaję, że nic sie nie stało. Każdemu zdarza się upaść. W rzeczywistości mam ochotę krzyczeć: Pmocy!
Ale Ona widzi ile wysiłku mnie to kosztuje. Nie umiem grać…Poddaje się powoli.
Tego co nappisałam, nigdy nikomu nie powiem. Pisanie daje mi jakieś ukojenie. Natomiast, gdybym miała wypowiedzieć te słowa na głos, to załamałabym się ostatecznie.

Żałuję, że nie byłam lepszą córką…

Teraz mam wyrzuty sumienia. Użalam się nad sobą, a to Ona jest najważniejsza. Co Ona musi czuć…

Naiwność…

21 komentarzy

jestem w stanie naprawdę wiele wybaczyć. Różne świaństwa mi robiono, ale granice zostały przekroczone. Jest kilka rzeczy, których nie potrafię wybaczyć. A zabawa ludzkimi emocjami jest jedną z nich. Nie mogę pogodzić się z faktem, że osoba, którą uważałam za swojego przyjaciela oszukuje mnie, a potem śmieje za moimi plecami.
Przyznaję jestem naiwna i jeśli komuś ufam, to bardzo łatwo mnie okłamać.
Naprawdę się martwiłam…przepłakałam kilka nocy…a to było zwykłe kłamstwo…zabawa moimi uczuciami…sprawdzenie. Jak tak można?! Nie potrafię wybaczyć…nie takie coś.
Nigdy nie zrozumiem…nawet nie mam zamiaru próbować. Przeszłam kolejną lekcję życia. Może to mnie czegoś nauczy.
I jak tu ufać ludziom…?

home sweet home

13 komentarzy

Nareszcie w domu :o)
To dziwne, z regyłu nie jestem domatorką i raczej nosi mnie po świecie niż przebywam w zaciszu domowego ogniska. Jednka nigdzie nie czuję się tak swobodnie, jak u siebie.
Mimo, iż wizyta u rodziny mile mnie zaskoczyła, a zakrapiane spotkanie ze starymi znajomymi pomogło uciec od szarej codzienności, przyjemnie było wrócić do Elbląga. Moja babcia wymęczyła mnie, ponieważ usiłowała za wszelką cenę wydać mnie za mąż za tzw. „dobrą partię”. Miała już nawet kandydata…hehehe. Ledwo sie opędziłam. Nie pomogło tłumaczenie, że w tej kwestii chciałabym podjąć samodzielną decyzję…Wiadaomo babcia wie lepiej ;o)
Przez następne pół roku zamierzam leczyć urazy psychiczne po tej wizycie ;o)

wyjazd…echh…

12 komentarzy

Porównywanie…jak ja tego nie znoszę. To najbardziej działa mi na nerwy na imprezach rodzinnych.
Od zawsze byłam porównywana z moją kuzynką…rówieśniczką. Zaczęło się od wzrostu, która ładniej czyta, po wyniki w nauce.
Wpajają nam współzawodnictwo, rywalizację od najmłodszych lat, ale przecież nie tak powinny wyglądać relacje w rodzinie.
Na szczęście tylko nasi rodzice tak uwazają. Madziara i ja nigdy nie traktowałyśmy siebie jako rywalki. Nasze stosunki sa bardzo przyjacielskie, a w bojeniu nigdy nie ustępowała jedna drugiej ;o)
Czekają mnie teraz cudowne 4 dni w gronie rodzinnym, ze wszystkimi zachwytami i marudzeniem. Ale co ja będę pisać…pewnie to znacie ;o)

żółty tulipan

26 komentarzy

Może to dziwne, ale drobne prezenty sprawiają mi o wiele więcej radości, niż najdroższe podarunki.
Dzisiaj dostałam tulipana. Jednego, ślicznego, gołego tulipana. Humor poprawił mi się niesamowicie. Mimo iż nie dostałam go od ukochanego, tylko od koleżanki ;o)
Dziękuję Jenny za bezwiedne poprawienie mi nastroju :o) Mimo Twoich pesymistycznych rokowań, kwiatek przetrwał podróż autobusem ;o)

Atak nieśmiałości może zdarzyć się każdemu. Nawet najbardziej przebojowej osobie. Ja do nich niestety nie należę, ale nie znoszę tych napadów.
Podobno przyczyna nieśmiałości tkwii w przykrych doświadczeniach wczesnego okresu życia (despotyczni rodzice, okrutni rówieśnicy)…hmmm…Osobiście uważam, że moje dzieciństwo było bardzo pogodne. Rodzice otaczali mnie opieką i miłością, czułam się bezpieczna. Nie wiem skąd to się u mnie bierze…
Przeważnie nie mam problemów w kontaktach międzyludzkich. Jednak zdarzają się chwile )na szczęście niezwykle rzadko), że wchodząc gdziekolwiek muszę zaczerpnąć kilka głębszych oddechów.
Pisząc to, zdałam sobie sprawę z tego, jak to dziwnie brzmi. Nie dbam jednak o to, co pomyślą niektórzy czytający to. Taka jest prawda. Nie obawiam sie złośliwych komentarzy :o)
Pozdrawiam

Czym właściwie jest miłość…? W ustach poetów czymś wzniosłym, co dodaje naszym duszom skrzydeł i wznosi je na wyżyny…
Usłyszałam dzisiaj piosenkę. Zwykłą piosenkę o złamanym sercu. Taką jakich są miliony. Jednak słowa dały mi do myślenia. Może to mój nastrój podatny na wszelkiego rodzaju doły, sprawił, że zaczęłam się zastanawiać…
Miłość…dla mnie to wieczna niepewność i cierpienie. Nie mam w tej kwestii dużego doświadczenia. Kochałam tak naprawdę tylko raz. Ale wiem, ze to sie nie zmieni. Zawsze będzie powiązane z tymi dwoma uczuciami. Czy krótkie i ulotne chwile szczęścia są warte tego wszystkiego…?
W swoim 21-noletnim życiu już dawno przestałam wierzyć w rycerza na białym rumaku. Nie spodziewam się niczego nadzwyczajnego.
Nie chcę, żebyście mnie źle odebrali. To nie jest notka z cyklu nikt mnie nie kocha i nie lubi. Jaka to ja jestem nieszczęśliwa. Mam mnóstwo znajomych i paru przyjaciół, dla których zrobiłabym wszystko i wiem, że oni dla mnie również. Stwierdzam po prostu fakt. Czemu z każdym rokiem robię się coraz bardziej zgorzkniała w tej kwestii? Bo dostaję kopa od życia? Nie mam powodów, żeby sądzić inaczej. Dlaczego nie mogłam zachować swoich młodzieńczych marzeń i wyobrażeń.
Echh te moje doły…Wybaczcie. Mam nadzieję, że niedługo się to zmieni i będę znowu pogodna ;o)
Pozdrawiam :o)

…Dziwnie…

16 komentarzy

Ostatnio jestem jakaś rozbita. Nie potrafię nawet ubrać myśli w słowa (chociaż to akurat jest u mnie dość częstym zjawiskiem ;o) ). Nie ma żadnej konkretnej przyczyny. Wydaje mi się, że to jakaś wiosenna rewolucja czyni w mojej głowie spustoszenie.
Słoneczko pięknie świecące za oknem, które powinno dodawać mi chęci do życia, ma na mnie jakiś ujemny wpływ. Jestem rozleniwiona i nic mi się nie chce, a przecież muszę…
Wszędzie widzę bezsens…
Niech tylko przeczekam ten niesprzyjający okres :o)

Feminizm

10 komentarzy

Feminizm w moim pojęciu nie jest ruchem dążącym do zwycięstwa kobiety nad mężczyzną, ale rozpaczliwym wołaniem o równość uczuciową i intelektualną. O zrozumienie przez mężczyzn, którzy zdominowali hierarchię naszego społeczeństwa, że inny nie znaczy gorszy. Zastanawianie się ile zwojów mózgowych ma kobieta jest upokarzające dla autorów tych rozważań, nie dla nas


  • RSS