kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2004

Na progu pokoju stał mały chłopczyk i pocierał piąstkami zaspane oczka.
Podszedł i bez słowa przytulił się do moich kolan. Boże, jak ja kocham to dziecko.
- Ciociu…? – zapytał.
- Słucham, kochanie?
- Ostatnio spędzacie z tatą dużo czasu.
- Przeszkadza Ci to? – zapytałam pełna obaw. – Przecież wychodzisz z nami.
- Chciałem tylko zapytać… – zawahał się. – Czy bedziesz moją mamą? Bardzo bym chciał.
Zakrztusiłam sie herbatą, którą właśnie piłam.
Jak wytłumaczyć pięciolatkowi, że relacje damsko – męskie są bardziej złożone niż mu się wydaje. Jak wytłumaczyć tak, zeby ogarnął rozumem, że kobieta i mężczyzna mogą się czasami tylko (czy może AŻ) przyjaźnić.

******

10 komentarzy
-Promyk, zbieraj się!!
Podniosłam wzrok znad „fascynującej” (:D:D) lektury „Serwisu podatków”, który musiałam przeczytać.
- A może byś tak zapukał – zaśmiałam się.
- Nie ma na to czasu! Pakuj się na dwa dni jedziemy!
Bez słowa wstałam i wyciągnęłam plecak. Wpakowując do niego najpotrzebniejsze rzeczy, zapytałam.
- A dokąd się wybieramy?
- Na mecz hokeja – zawołał, uradowany jak dziecko. – Będziemy kląć, wrzeszczeć, pić piwo, a kto wie… może się nawet pobijemy!!!
- Paulina jedzie?
- A po co nam baba na takim wyjeździe?!! – spojrzał na mnie jak na głupka.
Zastanawiając się poważnie nad swoją kobiecością, wrzuciłam do plecaka ostatnie rzeczy i zapięłam zamek.
Achhh… uwielbiam te nasze męskie wypady!!!

********

16 komentarzy
- No, Promyczku, opowiadaj, jak Ci minął weekend? – Zapytał.
Uśmiechnęłam się. Zapomniałam, że zawsze mnie tak nazywał.
- Po co pytasz? Przecież wiesz.
- No coś mi się obiło o uszy – zarechotał. – Powinienem cię teraz opieprzyć, ale… Żałujesz?
- Zapytaj mnie za tydzień.
- Wiesz, że to nie ma sensu?
- Wiem. – ukryłam twarz w dłoniach. – Czy w tym cholernym miescie wszystko musi się roznosić z prędkością błyskawicy?! Przeceż nikt nie tu nie zna!
- I to własnie czyni cię cholernie interesującą, Promyczku. A swoją drogą… buahahaha… Obie z Madziarą jesteście po jednych pieniądzach. Od razu widać, że rodzina… buqahahahah.
- Dziwnie się czuję…
- Karolina, daj spokój!
- Miałeś kiedyś uczucie, że nie chcesz skądś wyjeżdżać tak bardzo… Mam ochotę wbić się panokciami z całej siły. Nie puszczać. Nikt by mnie nie ruszył.
- Zostań…
- Bądź poważny. To niemożliwe. Ale tutaj…
Zapadła cisza.
Za to własnie kocham go najbardziej. Nigdy nie ponagla. Zawsze wie, kiedy milczeć.
- … tutaj jestem zdala od wszystkiego. Czuję się, jak pod kloszem. Uciekłam.
- Oszukujesz sama siebie.
- Wiem.
- Na jak długo? Problemy znajdą cie i tutaj. Miejsce straciłoby swój urok.
- Wiem!

- Zawiodłeś mnie.
- Zdaję sobie z tego sprawę… Wybaczysz?
- Jasne. Od czego ma się przyjaciół.
- A wspominając piątek… Auu… buahahahaha
Cios w ramię przerwał dalsze drwiny.
- Ojj, Promyczku. Nie denerwuj się. Przecież nie piłaś…
- Daruj sobie.
Wstałam.
- Zawsze tak się kończą nasze poważne rozmowy. Chodźmy juz lepiej. Wtsraczająco długo pastwili się nam Madziarą. Niech i ja dostanę co moje.
- Buaha… ała… Dobra, już dobra. Mnie masz z głowy. Ale nigdzie cie już samej nie puszczam.
- Czeka mnie kolejny beznadziejny tydzień…
- Głowa do góry – poklepał mnie po ramieniu. – W weekend sobie odbijesz… buahaha. Już milczę – zakończył z szerokim usmiechem, pod moim groźny spojrzeniem.
- Boże, im jestem starsza, tym głupsza.
- To twoje słowa, Promyczku.

  • RSS