kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2004

Każda pora jest dobra na szampana!!!!
P.S. Na cześć Ewy i Jeża: tam dam dadam [nutki]

—————

13 komentarzy
- Jak myślicie, co się dzieje z nami po śmierci?
- Jesteśmy zjadani. Albo wysychamy kompletnie, albo pleśniejemy.
- Ale co z tym, co jest w nas?
- A, chodzi ci o ten galaretowaty, trzęsący się zielony kawałek?
- Nie! To coś, co kryje się za twoimi oczami!
- Mówisz o tym szaroróżowym?
- Nie, o tym niewidzialnym!
- A skąd mam wiedzieć, nigdy niewidzialnego nie widziałem!
Nie chcę już „ja”, chcę „my”!
Zawsze chciałam obejrzeć balet. Jednak za każdym razem albo nie miałam czasu, albo pieniędzy, albo nie było nic ciekawego.
Dzisiaj nareszcie nadarzyła się okazja. Jednak aby nie przerwać swojego ponadtygodniowego ciągu spożywania alkoholu (oczywiście w rozsądnych ilościach ;o)) i zwiększyć doznania estetyczne oraz emocjonalne popijam cin cin z lodem i tonikiem (mniam mniam). I zaraz wyruszam na Starówkę…

P.S. Lubię lotniska, ale ni lubię, jak ktoś ode mnie wyjeżdża.

5:50 – pobudka i szybki prysznic.
6:47 – autobus na uczelnię.
7:37 – dotarcie do sali egzaminacyjnej (punktualna jak zwykle).
9:30 – zaduma „człowiek się nie uczył, ale tróji dostać nie chce”. Swoją ambicję się ma ;o)
11:00 – wielce elokwentna i błyskotliwa, poruszająca tematy pedagogiczne rozmowa z panem szanownym doktorem.
13:40 – wizyta u niejakiej Panny E.
15:00 – do pracy rodacy.
Tu nastąpił najnudniejszy czas w tym dniu i nie warto się nad tym rozwodzić.
20:00 – powrót do domu Panny E. w nastroju „tam gdzie mnie popchniesz, tam pójdę”.
22:17 – telefon z nakazem przyjazdu do Parku i obietnicą sponsoringu (hmm…)
23:00 – PARK!!!
2:00 – opuszczenie samochodu Pana P. i przeszukiwanie torby w poszukiwaniu kluczy.
2:05 – opróżnienie torby i paniczne przeglądanie jej wnętrzności.
2:07 – !@$^^&%&%$@$#%$&^&$^@#@@#$%
2:08 – telefon do Panny E. u której zostały nieszczęsne klucze.
2:10 – spacer na imielin (nawet nie wiedziałam, że to tak blisko).
2:25 – umówiony sygnał i zniesienie kluczy przez Pannę E.
2:43 – decyzja wstąpienia do Panny E. na szklankę wody mineralnej.
3:40 – bieg na przystanek nocnego autobusu.
4:00 – home sweet home.
5:00 – świeża i pachnąca, a także zbyt zmęczona, żeby zasnąć, próbuję złożyć głowę w ramionach Morfeusza, ale on mnie jakoś olewa.

Sałata…

11 komentarzy
Pewnego dnia, gdy pan Królik był niegrzeczny, spojrzał przez płot na pole Farmera Freda. Pole pełne było świeżej zielonej sałaty. A pan Królik nie był pełen sałąty. Czuł, że to nie jest w porządku.

Chcę…

13 komentarzy
…no właśnie najgorsze jest, że sama nie wiem czego.

  • RSS