Pracuję z dziećmi… To miało być takie miłe zajęcie. No bo co złego może mnie spotkać w takiej pracy: posiedzieć kilka godzin dziennie, pobawić się, obejrzeć jakąś bajkę, wyjść na spacer. Po prostu super. Jednak wcale nie jest tak słodko!
Doświadczyłam na własnej skórze, że ten rodzaj pracy wykańcza zarowno fizycznie, jak i psychicznie. Czuję się tak wyprana z jakichkolwiek emocji po 10 godzinach entuzjazmu i panowania nad sobą (co w moim przypadku – wulkanu, nie jest łatwe. Zapewniam!), że później nie mam ochoty na nic. Zupełnie nic! Ale zostały mi już tylko 2 tygodnie, a kasa z tego warta jest takiego poświęcenia. W końcu to tylko miesiąc ;o)
A potem…?
… Potem się pomyśli ;o)