kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2007

oj tak!

8 komentarzy
„Każdy może się zdenerwować – to łatwe, ale zdenerwować się na właściwą osobę, z właściwą mocą, we właściwym czasie, z właściwego powodu i we właściwy sposób – to łatwe nie jest”.

kupa

1 komentarz
Nie podoba mi się ten tydzień. Chciałabym obudzić się za 3 miesiące.

poświętnie

Brak komentarzy
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!
Wolę żyć w nieświadomości! Wolę tego nie widzieć!
Wcale nie było fajnie.

Jednego mnie nauczyłeś. Nie potrafię o sobie rozmawiać. Tak naprawdę.
Chcę? Nie chcę? Nie potrafię.

nuda

Brak komentarzy
No i się właśnie przekonuję po co tyle zachodu i starań…
Ach, ten przedświąteczny czas gotowania, sprzątania, zakupów, kolejek, tłumów przepychających się w sklepach i walących cię z bara, kłótni z rodziną. Prawdziwa świąteczna atmosfera!
Aż łza się w oku kręci, że święta są tak rzadko… chciałoby się częściej.
Jutro walki o jaja ciąg dalszy…

wiosenne nastroje :o)

3 komentarzy
„Uciekam na odludną wieś, oczywiście gdzieś nad morzem – dziki, nieokiełznany żywioł, wielkie fale rozbijające się o brzeg, morska piana, mgiełka od wody w powietrzu i tak dalej. W historii tej chodziłam na długie spacery po klifach i pewnego dnia, kiedy snułam się smutno wzdłuż brzegu, dostrzegł mnie jakiś dobrze zbudowany farmer. Olśniłam go swą urodą, mimo, że miałam już kilometrowe odrosty. Oczywiście ten farmer nie był takim sobie zwykłym farmerem, ale reżyserem filmowym lub byłym przedsiębiorcą, który sprzedał swoją nowoczesną firmę za ciężkie miliony. Miałam w sobie jakąś eteryczną wrażliwość, ale ponieważ byłam zraniona, podczas spotkania w miejscowym sklepie burknęłam nieuprzejmie, gdy on starał się być dla mnie miły. Mimo to, zamiast nazwać mnie głupią cipą (jak by to uczynił w normalnym życiu) i przerzucić swoje zainteresowanie na jakąś miejscową ślicznotkę, zaczął zostawiać o świcie na schodkach mojego domu dwa świeże jajka. Gdy wracałam z dziesięciokilometrowej przechadzki po klifach, znajdowałam jajka, prosto od kury, tylko czekające, bym zjadła je na śniadanie (nieważne, że moje śniadanie składa się zazwyczaj z batonika mini-Magnum i trzech miseczek słodkich chrupków kukurydzianych). Przyrządzałam więc smakowite omlety z dodatkiem naci dzikiej pietruszki z przydomowego ogródka. Pewnego poranka zostawił u moich drzwi bukiet świeżo zebranych polnych kwiatów, więc następnym razem, gdy go spotkałam, nie zapytałam: „Co, Interflora nie robi dostaw di tej dziury?”, ale podziękowałam i powiedziałam, że jaskry są moimi ukochanymi kwiatami (akurat!). W jakimś momencie znalazłam się w jego kuchni, gdzie zobaczyłam go troskliwie karmiącego małą owieczkę z butelki dla niemowląt, i moje serce, zmienione dotąd w kawał lodu, zaczęło topnieć. Pewnego ranka, gdy byłam na swoim zwykłym spacerze, nagle osunął się pode mną klif, pociągając mnie w dół. Rzecz prosta mijałam ostrzeżenia o niestabilnych krańcach nabrzeżnych skał, ale w moim samobójczym nastroju naturalnie je zignorowałam. W cudowny sposób, mój postawny farmer ujrzał mnie osuwającą się do oceanu, błyskawicznie pojawił się ze swoim traktorem, zaopatrzony w liny i wciągnął mnie na górę z malutkiej półki skalnej, na której szczęśliwym trafem wylądowałam. Koniec. Żyli długo i szczęśliwie.”

:o)))))))))))))


  • RSS