kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2007

jeszcze tylko rok

4 komentarzy
Jestem na piątym roku…
Gratuluję…
Dziękuję :o)))
Bo najwyższy już na to czas!

zmęczenie materiału

6 komentarzy
Nie wiem, czy to wina pogody, perspektywa zbliżającego się urlopu, czy za długo już pracuję, ale muszę się z całych sił zmuszać, żeby iść do pracy/na zajęcia. Jakiekolwiek obowiązki sprawiają, że nie chce mi się ruszyć nawet małym palcem i ogarnia mnie całkowite zniechęcenie. Muszę gdzieś wyjechać, bo tak dłużej być nie może.
A może zapiszę się na jakiś aerobik, czy coś równie podnoszącego poziom adrenaliny w organizmie…

istny brasyl

1 komentarz
Skip (syn z nieprawego łoża Brada i jakiejś pielęgniarki, z którą miał romans podczas pobytu w Wietnamie) ożenił się z Bronnie (przyrodnią siostrą Wayne’a i Scotta), a potem Bronnie zaszła w ciążę, a Skip zaczął romansować z Chrissie. Oczywiście Jeannie (pasierbica Chrissie) dowiedziała się o tym i przekazała wieści pani Goolagong (nie spokrewniona). Pani Goolagong odbyła rozmowę ze Skipem przy lunchu zakrapianym piwkiem w knajpce „Billy Can”, po czym okazało się, że Skip czuje się odsunięty z powodu ciąży, a Bronnie na okrągło mówi tylko o dziecku. Pani Goolagong uspokoiła go. Skip zerwał z Chrissie, wrócił do Bronnie, która urodziła śliczne dziecko, imieniem Shane, Chrissie zaś wraz ze swoim psem Bruce’em – wróciła do prowincji Terytorium Północne. (Wydaje mi się, że pani Goolagong została potem zwolniona z „Billy Can” za to, że w czasie pracy zjadła wspomniany wcześniej lunch i wypiła piwo. Ale to już zupełnie inna historia).

Uwielbiam telenowele :o)))

carmina burana

Brak komentarzy
Było pięknie :o)
Cieszę się, że poszłam.

poweekendowo

1 komentarz
„Wiedziałam, że mogłabym zrobić z siebie pośmiewisko, a James nadal by mnie kochał. To upewniało mnie, że wcale nie robiłam z siebie pośmiewiska.
I nie upijałam się już tak często.
Lecz nawet, gdy sobie popiłam i następnego ranka budziłam się z okropnym bólem głowy, kurcząc się ze wstydu, gdy przypominałam sobie strzępki wydarzeń poprzedniego wieczoru, nadal był dla mnie słodki.
Śmiał się serdecznie, przynosił mi szklanki z wodą, pochylał się i całował mnie w pulsujące czoło, a ja tymczasem leżałam jak trup w łóżku. Mówił do mnie: „Nie, kochana, wcale nie byłaś obrzydliwa, ale bardzo zabawna” albo „Wcale nie byłaś arogancka, kochanie. Naprawdę wszyscy pękaliśmy ze śmiechu” lub „Twoja torebka na pewno się znajdzie. Pewnie zawieruszyła się u Lisy. Zaraz do niej zadzwonię” I (najlepsze!) „Naturalnie, że możesz spojrzeć im w oczy. Przecież wszyscy byli wstawieni. A ty wcale nie byłaś najbardziej pijana z obecnych”

Przydałby mi się taki James dzisiaj :D

brak słów

2 komentarzy
Boże, czasami jestem taka bezdennie głupia!
Skąd mi się to bierze!!

  • RSS