kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2007

Fluent english… Hah?… Dla funu… Dżozefina z Moskwy… Musi być feeling… Oh, no. Oh dear me. No!… Nie! Ty widziałaś!… Fo’ fock sake!!… Me no speak ingleze… Balbina… Natasza from Russia… Wpadanie pod autobus… Uderzanie pięścią w okno… Małych, to my się boimy… Dobrze, że nie wzięliśmy taksówki… squick squick… Bastardo… I’m bringing sexy back, heap!… Zacierki… Stop acting like a pussy… No, dobrze… Chujami pukają do drzwii… Nie daj się wodzić za nos, bo też będziesz miała wielki… Wielkie nosy, wielkie stopy… stołkiem o podłogę… Przetnij… Starego niedźwiedzia na sztuczny miód nie nabierzesz… Kaśka swędzi… To the George, to the George… Lick the chips, drink a shot, lick the fish… Z ruskimi, prądem i dużymi chujami żartów nie ma… Nie jestem z pierwszej łapanki… Katarzynę będę ściskać… Jestem busy… Cancelują mnie… If you don’t get it, you won’t get it… Hilarious… Discousting… Powiedziałam!!… Syrop jajeczny… Nie z pierwszym lepszym burkiem… Hołdje?… Nie! Będę w kuncie siedzieć… That’s not even a language!… Kordula… Walimy!… Naostrzone latają… Sweet sixty… Narazka… Człowiek nienastarczy… Sexy, hah?… Beautifly lookin’… Lets get lost lost tonight, I can be your black Kate Moss tonight… A głupi?! A silny?! A brzydki?!… Fucking monster… Synuś… Niedopuszczam!! Myśli, żeby nie dopuszczać… I got lost… I don’t speak english… Shots?… Horny… Get messy… Nie mam czasu na chujowinki… Piękne oczy, brudna szyja… blealealealealealea… Fajans… Dopuszczaj kogo popadnie… Kumasz?… /… How much is the fish… Ten fifty… Would ya?… Beautiful face, beatiful mind… Good!… I fucking hate Grafton… Happy coin… Na zdrowie… Speak english!!… Sweet talker… Go nuts!… Me likey… Put your face on… profeszonal plejer… Jan zawodnik… HEDUP!!… Session on… Slan abhaile… Bhi an ckrack go haill inle tusa… Ta tu ancailin go deas agne is naith liom ag dulcmnach le tusa… :o))))))))

londyn

4 komentarzy
Strasznie mi się to miasto podoba. Dobrze się tutaj czuję. Ludzie są zupełnie inni, otwarci, przyjacielscy (być może na pierwszy rzut oka, ale jakiż inny mi zostaje). Nikt nie zwraca na nic uwagi. Uśmiechnięta twarz jest najwidoczniej takim zaskoczeniem, że nie można się jej oprzeć.
Poza tym podoba mi się ta bezpośredniość. Nie czuję się tu anonimowo, mimo wielkości.
Chciałabym kiedyś przyjechać na dłużej. Pobawić się. Nie czuć potrzeby łażenia cały dzień aż do padania ze zmęczenia, bo przecież tyle do zobaczenia, a tak mało czasu.
Już wszystko widziałam, po dwa razy. Już nie muszę zwiedzać.
Nawet się już orientuję :o)
Kiedy zastanowiłam się, czy byłabym zdolna to zrobić, z zaskoczeniem stwierdziłam, że byłabym.

czwartek

3 komentarzy
Oj, stresowy poranek, nie polecam nikomu. Juz myslalam, ze sie nie uda, ale urodzona pod szczesliwa gwiazda, czy istnialo zagrozenie, ze skonczy sie inaczej? ;o)
Uszy mnie w ogole nie bolaly.
Juz jestem na miejscu. Pierwsze koty za ploty.
A teraz wyruszam na podboj obcej ziemi i niech nic nie stanie mi na przeszkodzie ;o)
Nagle dni zaczęły się przyjemnie dłużyć i ciągnąć. Wcale mi to nie przeszkadza. Leniwie się przeciągając leżę w słonku z książką, albo szaleję na zakupach. Bardzo przejemny czas.
Jeszcze bardziej pocieszająca jest myśl, że to dopiero pierwszy oficjalny dzień mojego urlopu.
A w środę czeka mnie pierwsza samodzielna podróż po Anglii. I nikt nie będzie mnie trzymał za rękę. „Ja sama” :o)
I jak tu nie cieszyć się z życia.

  • RSS