kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2007

szalony weekend :D

1 komentarz
Poznań… Bo to jest tak, jak z talią kart… tubylcy mówią z grubsza po polsku… Barbie… Stachursky… gdy hipopotam miotał Paulem… przepraszam, czy mogę okazać Ci swoją dominację?… co si dzieje si?… dzisiaj nie jesteśmy już tak atrakcyjni jak wczoraj… krople szczęścia… idziesz pod prysznic pobudzić si?… santa Madonna… jestem taki schludny, że wszyscy się będą zatrzymywać… ta kawa budzi si… 2/3 z nas śmierdzi… Warszawa… arbuz do żucia… Warszawa da się lubić… do ramy przyłóż… jadą panny, przy nich jadą siki… Mamy gruźlicę. Warszawa… do domu!… jesteśmy mili, sympatyczni i mamy bogate wnętrza… katar złapiemy, a nie stopa… bo nas imigracyjny zawinie, że odbieramy pracę okolicznym tubylcom… Mercy!!!!… ludzie, litości!!!… co? Zapiekanki nie zjem, po takim miłym młodym człowieku?… czy wy macie serca z kamienia?!!!… mnie to martwi, że tu nie ma toalety, a jesteśmy przecież w Europie!!
Jest lepiej… Czasami mam momenty, kiedy prawie się załamuję, ale idę dalej. Nie można stać w miejscu. Życie płynie.
Zaskoczyła mnie szybkość z jaką wpadłam w codzienną rutynę. Zupełnie jakby nigdy nie było tego sierpnia. Trochę mnie to przeraża, ale też przyjmuję to z ulgą. Muszę się skupić na ważniejszych rzeczach. Ważny rok przede mną i nie mogę tego spieprzyć.

Boję się tylko, że te 5 dni w październiku zburzy mój tak teraz skwapliwie budowany spokój. Nie wiem, czy to mądre, czy głupie. Pewnie to drugie. Ale tych dni nie oddałabym za nic na świecie. I poniekąd myśl o 19stym utrzymuje mój spokój ducha. A potem…?
… A potem będę się martwić :o))

pesymistycznie

2 komentarzy
Nie mogę się jeszcze pozbierać. Po raz pierwszy mam tak ogromną pourlopową depresję.
Muszę się jednak wziąć w garść, bo zaczyna się praca i co najgorsze… szkoła. Znowu stresy i nerwy…
Na razie nie będę o tym myśleć. Powspominam. Może jeszcze raz obejrzeć zdjęcia…? :o))
O., to było to!!
E., dzięki za wsparcie!!
No, to do zdjęć :D

  • RSS