kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2008

Takich, to my w ogole nie potrzebujemy… How you doin’?… – you’re so funny. – your face is funny… let’s get drrrrunk tonight!… szklanka na pol… twarz bez ekspresji… fuc.., sorry phone buddy…a iiiiidz… through the wall… phd… na zdrowie… that’s the way I am… cheers… ze starymi dziadami sie nie zadawac… co ty?! Chlopow sie boisz?! Tu sie nie ma czego bac!!!… off the hook… chujem dlugo nie popukasz… ale nieeeee… is kay gey?… DAMN MAN!… – my phone is ringing. – your face is ringing!… what’s up baby girl?… toyboy… na chujach, to oni powinni nas wynosic… sue me!… foxrocker… what-ever… but his cute though… ten, z nowym wycieruchem sie prowadza… coool… przyspiesz… chodz… telos… kala… tikanis… hi sexy!… i paluchem…niedobre, niedobre, ale buteleczka idzie…handjob… a ta na mnie fuka… and the oscar goes to… ale po co ta kurwa?… boki pekaja… ino nie odmowioj… tego palucha, to w dupe wsadze… I would like to thank Mary Jane, Betsy and God… tell me something I don’t know… Trust me I’m bad… 18 lat skonczone, a przy piecu siedzimy… – let’s get lost tonight! – co? sciagnelas slowa z Internetu?… sfesfefesfe, tfu. Z festiwalu wraca… parasole spadaja na mojego pajnta… a tata mowil… serce kluje. Zeby Cie jeszcze chujami kluli… rzygac jak popeye… u’re going? Without a kiss?…pocketsize… anielski orszak mnie powiezie… world’s next top model… I’m on fire… zamiast walic w piec, to Ty przy piecu siedzisz… wytrzeszcz jak skurwensyn… HOLA HOLA… international player… fine looking woman!… dach sie pali… dam Ci order kombatanta… sweet sixteen… krolestwo rzygowin… rzepy… pinky… love machine… barykadujemy sie w temple barze… useless… zamiast pletwe wystawic i atakowac, jak rekin, to ja zza winkla wygladam i sie czaje… chlopaczyna z osiedla, a nie salonowy lew… – lubie to miasto. – pogadamy za trzy lata… niezle gowno… I’m too feminine for this game… john john… I leave it to you ladies… nastepny sie zakochal… kacza grypa… bieg za reke przez ulice… nosem poszlo… is it because I’m white?… piwo juz mi sie ulewa… siodma w niedziele, a ci juz sztywni chodza… abrakebabra…

I love good food

2 komentarzy

Jezu, normalnie tak kocham Dublin, ze tego sie nie da wyrazic!!!!!!
Dzisiaj od rana na nogach.
Spacer znajomymi uliczkami, kawka w butlers chocolate (karmelowe makiato), ksiazka w st stephen’s green, spacer po plazy. REWELACJA!
A wieczorem pubing ze znajomymi i pogaduchy.
Jeszcze trzy dni nieustajacego relaksu. Nalezalo mi sie w koncu, po skonczonych studiach, prawda?

sobotnio

3 komentarzy

Tak mi trochę dziwnie. Czytam notatki i ogólnie mam zapierdziel straszny, ale świadomość, że po tym weekendzie nic już nie będzie, jest dziwna… Bo zawsze jak się zbliżała szkoła, to nadrabiałam zaległości w piątek (żeby nie było, że z wyprzedzeniem), potem miałam kilka dni wolnego i znowu zaległości z wizją zagłady w oczach, a tutaj już koniec. Nie będzie następnych prac do napisania, referatów do wygłoszenia, rozdziałów do przeczytania (bo ja się ostatnio zrobiłam strasznie porządna i nawet takie rzeczy robiłam, a nie tylko niezbędne minimum :o) ). Będzie luzik. I jakoś do mnie ta świadomość nie trafia. No nic.

Wczoraj wieczorem byłam z e. na osiemnastce. Tak! I trochę się czułam babciowato. Nie tyle, że młodzież piękna i zgrabna, ale jakby z innego świata. I cały czas prześladowały mnie dwie myśli. Pierwsza, to taka że jestem od nich o OSIEM lat STARSZA! To prawie DZIESIĘĆ! Chryste!
A druga, była mianowicie taka, że nie chciałabym mieć znowu osiemnastu lat. Ja wiem, że to piękne lata życia, wszystko przed nami, bla bla bla. Ale człowiek jest wtedy taki… głupi życiowo. Tyle błędów przed nim do popełnienia. Tyle głupot. Wszystkiego się tak naprawdę musi nauczyć. I to stanie na zakręcie i zastanawianie się co będzie!! Matko! Nigdy w życiu bym nie chciała znowu tego przeżywać. To ja już wolę być stara :o)

A dzisiaj jest noc muzeów (jak ten wyraz dziwnie wygląda), a ja siedze po calutkim (!!) dniu w szkole, a później pracy. I nie mam siły ruszyć dupska i się ukulturowić. Ech, generalnie dupa.

Matko boska, nie nadążam!! Grunt mi się zaczyna palić pod nogami!!!!
Doprawdy, kiedy się nauczę nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę??!!!!!
Już straciłam wszelką nadzieję, że kiedykolwiek to nastąpi.

majówka

5 komentarzy

Nie lubię jeździć zapchanymi pociągami. Nie lubię jeździć bez miejscówki w pociągu, gdzie jest taki wymóg. Ale na szczęście jest WARS. Próbowałam się zrelaksować (z red bullem w ręku), ale przez 3,5 godziny w jednej (dość niewygodnej) pozycji było to raczej trudne. Już nawet książka, ani gazeta nie sprawiały takiej przyjemności, jak powinny.
Na szczęście Pani, która od samego początku zaczęła latać z piwkiem i filuretnie spoglądać na jadących tym samym wagonem mężczyzn, sprawiła, że końcówka podróży upływała raczej… rozrywkowo :o))) Oglądałam jej zmagania i próby ściągnięcia na siebie uwagi płci przeciwnej z ogromnym zainteresowaniem. Metod było kilka:

* metoda głośnego śmiechu (powodowała jednak poirytowane spojrzenia, więc Pani szybko zmieniła taktykę);
* nadmierna gestykulacja;
* o wiele bardziej subtelna metoda zawieszania wzroku na wybranym obiekcie (nie przynosiłą jednak zadowalających efektów), więc Kobieta przeszła do czynów;
* „czochranie” włosów na głowie obiektu znajdującego się najbliżej (wynik: panika i ucieczka… oczywiście młodzieńca);
* przeciskanie się w cienkich pociągowych korytarzach, zalotnie się przy tym uśmiechając i trzepocząc rzęsami.

Byłam naprawdę pełna podziwu dla determinacji tej kobiety. Mimo jej ogromnych wysiłków nie udało się jednak zyskać nic poza niechętnymi spojrzeniami, ale nie jechałam z nią do końca, więc nie wiem. Może później miała więcej szczęścia :o)

Poza tym, dowiedziałam się, że nie rozumiem slangu młodzieżowego (a nie była to pierwsza taka sytuacja). Jestem już taka stara, że potrzebny mi jest słownik.
W związku z powyższym kupiłam sobie białe tenisówki w kwiaty i humor od razu mi się poprawił.
Szkoda tylko, że pogoda jest taka beznadziejna, ale nic to. Nie pozostaje nic innego, jak cieszyć się majówkowymi dniami :o)

!!!!

Brak komentarzy

Jestem normalnie tak wściekła, że szkoda gadać.
Nieźle mi się ta majówka zaczęła. Nie ma co…


  • RSS