kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2008

DAMN!

1 komentarz

Dzisiaj rano tak bardzo nie chciało mi się wstawać, że myślałam, że się popłaczę. Przez 20 minut ściskałam w dłoniach telefon,zastanawiając się, czy dzwonić i mówić, że nie przyjdę, czy nie. Jednak poczucie obowiązku (zbyt silne, nie lubię tej cechy swojego charakteru) zwyciężyło i zmusiłam się do wyjścia z domu.

Weekend przeleciał mi tak szybko, że prawie go nie zauważyłam.

Na szczęście jako takie słońce jest za oknem, więc nie nienawidzę świata tak do końca. Ale mój Boże, niech lepiej nikt do mnie na razie nie podchodzi!!

Nie mogę uwierzyć w to, że siedząc o tak nieludzkiej godzinie, w deszczowy i pochmurny PONIEDZIAŁEK, w pracy, mam uśmiech przyklejony do twarzy i generalnie (moje nowe ulubione słowo!) doskonały humor. Chyba dopada mnie jakaś choroba i muszę wziąć zwolnienie!!!!! Praca się piętrzy stosami, a ja na relaksie, z kawką w ręku i zadowoloną miną, mam wszystko gdzieś :o)

Ja mam jeszcze weekend, dajcie mi święty spokój :o)

Aspołecznej fazy ciąg dalszy.

Najchętniej, to siedziałabym w domu i grzała kapcie. Nic na to nie poradzę i chyba nawet mi się nie chce. Od czasu do czasu trzeba się jednak wynurzyć, żeby nie zgnuśnieć w domu do ostatczności.

A jutro wprowadza się nasza irlandzka rumi i ciekawa jestem, jak będzie wyglądało nasze wspólne tygodniowe mieszkanie.

Chciałabym pojechać do Dublina!

oh, shut up!

1 komentarz

Oficjalnie nie mam w co ręki włożyć. Nie to, żebym chciała ją gdziekolwiek (komukolwiek) wkładać.

A pogoda za oknem tak zachęca mnie co rano do wstawania, że uśmiech nie schodzi z mojej twarzy do branczu. Naprawdę! A już to, co lubię najbardziej na świecie, to wyjście spod ciepłej, przytulnej pościeli na siąpiący deszcz. Co chyba zmieni mój stosunek do parasoli, który miałam stały i niezmienny od czasów licealnych, kiedy to mi parę razy prawie ręki nie urwało.

Ile trzeba pracować, żeby pójść na emeryturę?

pierwsze kroki

2 komentarzy

Ależ w pracy jest wesoło. Zwłaszcza, gdy można coś spieprzyć, sprawić, że cała firma zaczyna sie stresować, a na końcu okaże się, że to i tak nie nasza wina :o)))) Trzeba coś rozkręcić na koniec ciężkiego tygodnia pracy.
A potem kraść winogrona!

Jest dobrze. Tylko zmęczona jestem cały czas, tak mi wychodzi to przestawianie się na poranne wstawanie. Kto to w ogóle wymyślił!!

A mieszka się lepiej niż dobrze :o)


  • RSS