kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2010

Dwa lata. Tyle zajęło mi dotarcie do dziekanatu i odebranie dyplomu.
I owszem, miałam swoje powody. Owszem, dziekanat znajduje się w tej samej miejscowości, w odległości około 30 minut autobusem – bezpośrednio. Tylko tak ciężko się było zebrać i…. takie tam.
W każdym razie jestem szczęśliwą posiadaczką wszystkich swoich dokumentów oraz dyplomu wraz z dwoma odpisami. Po dwóch latach (niecałych) – brawo.
Trochę czuję się tak, jakbym dopiero co się obroniła. Odświeżające :o))

Poza tym e. dzisiaj wysłała mi to
http://www.dramabutton.com/
 i muszę powiedzieć, że it made my day (!!), bo humor poprawił mi się od razu (a miałam wcześniej strasznego wku…. no byłam bardzo zła – umówmy się).


Mieliśmy z m. pojechać w ten weekend do Elbląga, ale plany uległy zmianie i zostajemy w Warszawie. Pojedziemy za tydzień – też miło.


Zgooglowałam Zołzę i doszłam do wniosku, że to chyba wolne żarty. No bo czy do tego wstrętnego złośliwca pasuje opis:

„Koty Rosyjskie Niebieskie są łagodne, czasami nieśmiałe z figlarnym
zachowaniem, inteligentne, ciche i wrażliwe (…) Skaczą i wspinają się na drzwi i szafki, ale w przeciwieństwie do inny
figlarnych ras, rzadko niszczą meble . Są zwinne, a gdy idą to wydaje
się, że chodzą z wdziękiem i gracją jak tancerze.”

Moimi faworytami są też opisy: „nieśmiał domator” oraz „poruszają się z wielkim wyczuciem i możemy być spokojni o stojące na
półkach bibeloty”.

Dźwięki jakie słyszałam wczoraj przed zaśnięciem były właśnie odgłosami gracji i zwinności, a trzy kanapy i fotel mogą potwierdzić jaki to kochany kotek.

Więc już w sumie sama nie wiem, co to za egzemplarz mi się trafił…
Ale i tak, jest przesłodka :o)

Zolza

Zolza

Szalenie mi miło, że jest poniedziałek, a mnie się już NIC nie chce!!! :o)

Ale za to duuuużo dzisiaj załatwiliśmy. Można powiedzieć, że klu całej imprezy. A reszta…?
… jakoś to będzie :o)

to był maj

1 komentarz

Uważam, że nie ma lepszego pomysłu, niż stanąć na światłach, na skrzyżowaniu Wilanowskiej z Sikorskiego (gdzie korki są ogromne) w godzinach szczytu (!!!), wysiąść z samochodu, zamknąć go na klucz ku osłupieniu współtowarzyszy korkowych i pójść na pas zieleni, stanąć z babkami, które (widocznie mądrzejsze) „zaparkowały” na tym pasie i uciąć sobie pogawędkę.
Prawdę powiedziawszy, nie wiem o co chodziło dokładnie. Może to były znajome i kiedy jedna z nich jadąc zauważyła, że koleżanki brały udział w wypadku postanowiła dowiedzieć się czy wszystko w porządku. Czy wszyscy cali. Może wiedziona ludzką ciekawością chciała dowiedzieć się co się stało. Naprawdę, NIE WIEM!
Ważne, że to zrobiła.
I naprawdę nie wiem o co tyle krzyku. Przecież można ją było objechać z obu stron, przecież miała włączone światła awaryjne, TAK? A poza tym, kobiecina była w ciąży. Może potrzebowała świeżego powietrza, a może najwidoczniej, taką miała ZACHCIANKĘ!! No i co jej zrobicie??!! Nie od dziś wiadomo, że kobiety w ciąży mają większe przywileje niż inni. I dlaczego nie miałoby to dotyczyć ruchu ulicznego? No chciała sobie zostawić samochód na środku skrzyżowania. No!! No i co!! Big deal.

Dzisiaj z M. byliśmy w kinie na Iron Man 2 i mnie się bardzo podobało. Można mówić wiele, ale zrelaksowałam się na całego :o)


  • RSS