kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2010

Przekonałam się, że wieś, to jednak nie dla mnie i jestem zatwardziałym mieszczuchem.
Przyjemnie sobie raz na jakiś czas pojechać na łono natury. Świergot ptaszków, czyste powietrze, cisza, spokój i KOMARY! Wiem, że w mieście też są, ale tutaj jestem na nie jakoś lepiej przygotowana.
Był grill, było piwkowanie, było sympatycznie, ale jednak… nie tego się spodziewałam. I było to AŻ tak odmienne od tego, czego się spodziewałam, że aż tak, no!

Poza tym lekko mnie irytuje sotosunek ludzi ze wsi do mieszczuchów. Jakbyśmy byli niedojdami, które nic nie są w stanie zrobić. Po prostu banda liniuchów, którzy do niczego się nie nadają, nic nie potrafią i w ogóle nie wiedzą co to życie… hmmm… Moja babacia robi dokładnie tak samo.

No, ale już wróciliśmy. Zrelaksowani, niestety nie opaleni, bo sobota była kiepska, a dzisiaj padało od rana (oł jea) i generalnie w całkiem niezłych nastrojach.
I w sumie nie licząc kilku ogromnych rozczarowań, to był udany wyjazd.
Mogę jutro iść do pracy.


Naprawdę wiele rzeczy można zaobserwować stojąc w korku. Byłam świadkiem chyba z 20stu naruszeń kodeksu drogowego. Za niektóre  mogłabym osobiście skopać dupę. Zero kultury na drodze!
Poza tym zafascynowana obserwowałam panią, która z zaciętością godną lepszej sprawy zdzierała ogłoszenia ze słupa, po czym odeszła, wygrażając pięścią i zostawiając pod słupem cały śmietnik (ale najważniejsze, że nie wisiało).

Uwielbiam latać z wywieszonym jęzorem, laptopem przewieszonym przez ramię, spocona, jak świnia spóźniać się do pracy i NIC, ale to absolutnie NIC nie załatwić!! Powieka zaczynała mi już psychopatycznie drgać i ludzie na mnie dziwnie patrzyli, kiedy przeklinałam w słuchawkę. A co!
Nie był do dzień dobrych wyborów.

A dzisiaj w nocy śniło mi się, że rozstałam się z M. bo rozdawał kamienie z mojego pierścionka zaręczynowego jakimś paniom, które stały przed nami w kolejce do klubu. Nawet ich nie znał Po prostu im te świecidełka dał. Bez pytania mnie o zgodę!! Wydłubał i dał, no!
A jak się obudziłam, to nie poczuł się nawet odrobinę winny, tylko spojrzał na mnie z politowaniem. Zero przyzwoitości!

Za zimno, za gorąco, za dużo pada. Zupełnie bez sensu ta pogoda.
Ale mnie się za to włączył szwędacz i mam ochotę gdzieś wyjechać… coś zrobić…
No niby pojeździliśmy sobie w ostatni weekend. I to nawet sporo. Byliśmy nawet w Olsztynie (nie lubię i nie do końca rozumiem to miasto). Aleeeeee, to nie TO.

Zołza chyba już nam wybaczyła weekendowe porzucenie. Chociaż nadal przed każdym moim wyjściem patrzy spod byka i jakby tak… szczerzy kły.


  • RSS