Za dwa tygodnie ma spaść śnieg. Wolne żarty. Zimno, z lekkimi opadami śniegu będzie pewnie do maja, z czego lato deszczowe i zimne i tyle mam do powiedzenia w kwestii globalnego ocieplenia.

O urlopie zdążyłam już zapomnieć.

teraz czekam już tylko, żeby mnie coś rozłożyło, bo wszyscy wkoło kichają i msarkają, więc tak by się pięknie złożyło i byłoby git.
na szczęście weekend coraz bliżej, to moje morale trochę wzrośnie.

P.S. Nie miałam depresji pourlopowej wynikającej z faktu powrotu do pracy. Bardziej zdołowało mnie to, że jak wstaję rano i wychodzę z pracy o 19, to jest ciemno! Przecież niedawno była zima!!