kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2011

and all that jazz

1 komentarz

Minął okres, że nic mi się nie chciało. Teraz mnie nosi. To tu, to tam. M. się śmieje, że będzie się musiał ze mną umawiać żeby porozmawiać :o) A w sobotę czekaja nas dwie imprezy urodzinowe…


Zapowiada się ognisty romans w pracy. 


Taka pogoda, jak jest teraz, jak najbardziej mi odpowiada. Hura, dla globalnego ocieplenia! Ale wiedziałam, że tak będzie, jak kupiłam sobie wreszcie ciepła kurtkę na zimę. Nie będę pewnie miała okazji jej założyc. Teraz będę kupować co roku. Naprawdę, nie jest to zbyt wysoka cena za cieplejszą zimę. Zobaczymy.


Dlaczego w MacBookach nie ma klawisza ‚delete’?

save the drama for your mama

1 komentarz
Jakoś tak nic mi się nie chce. Jesień dopadła mnie, wypruła ze mnie wszystkie siły witalne i uciekła w kierunku zimy. Obu nie dam rady.

Podobno do połowy grudnia ma być 13 stopni… No, zobaczymy. Nie obraziłabym się.

A u nas po weekendzie szykują się spore zmiany. Znowu. Dopiero co wszystko stanęło na głowie, a tutaj znowu, niespodzianka! Na szczęście nie dotknie mnie to bezpośrednio, ale w mniejszym lub większym stopniu, owszem.
Bardzo lubię takie wieczory.
Ciepły kocyk, kot na kolanach, gorąca herbata z cytryną i Lost in Translation. 
A na dworze niech się dzieje co chce. Bylebym nie musiała wychodzić!

he’s a keeper!

1 komentarz
No, zaczęło się.
Wstaję – ciemna noc
Jadę do pracy – szarówa
W pracy nie za bardzo korzystam z szarości dnia
Wracam z pracy – ciemna noc.
I tak już do końca.

Nienawidzę tej pory roku! Zazdroszę Zołzie, że może się cały dzień wylegiwać na kołdrze, w cieple i nie martwi się niczym, a już najmniej tym, że musi gdzieś wyjść!

Wczoraj kolega przypalił rybę w pracowniczej mikrofalówce i śmierdziało smażeniną (aż do dzisiejszego południa), a ja po raz pierwszy od nie pamiętam kiedy poczułam atmosferę świąt! Poważnie! Poczułam atmosferę świąt po raz pierwszy od dzieciństwa, a naprowadził mnie na to smród spalonej w mikrofalówce ryby. Nawet nie zamierzam tego komentować.

bloody thursday

Brak komentarzy
Krew mi od wczoraj z nosa leci. Dzisiaj to już był krwotok podczas mycia twarzy. 
Rada, żeby się pochylić, jak krew leci? Jeszcze nigdy mi ta metoda nie pomogła, a jestem wytrwawnym i doświadczonym nosokrwawiaczem. Zawsze leci bardziej.

Mam tylko nadzieję, że jutro nie poleci na imprezie.

Witajcie trzy dni słodkiego (mam nadzieję, że bezkrwawego) lenistwa :o) 

Gdy człowiek wstaje ciemną nocą, kiedy jest zimno, nieprzyjemnie i do tego poniedziałek, to nie można wymagać od niego dobrego humoru. Do tego w pracy zrobiła się prawdziwa Moda na Sukces. 


Kiedy przytachałam do domu torby z zakupami, wypakowałam wszystko i ogarnęłam mieszkanie, to akurat zaczęło się Chicago. Możecie sobie mowić co chcecie i chociażby nie wiadomo jak Rene się wyginała, to i tak do pięt nie dorasta Cathrene. Mimo kawała uda rusza się jak primabalerina :o) Jest cudowna!

No, to teraz pogniję sobie przed telewizorem!

  • RSS