kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2012


Mam tylko jedną prośbę:


ŻEBY SIĘ UDAŁO!
Ostatnio mam tak, że padam na cycki zaraz jak tylko wracam z pracy do domu. Jestem zmęczona, ale to tak, że muszę uciąć sobie drzemkę. To jest już oznaka starości, mówcie co chcecie!

Moi sąsiedzi raz na jakiś czas, ale jak na mój gust zbyt często, gotują na obiad coś, co śmierdzi na cała klatkę. Smród jest nie do wytrzymania. Na mój nos gotują koty, które się na naszym osiedlu panoszą w przemysłowych ilościach. ZAWSZE robią to wieczorem i ZAWSZE baaardzo długo. Nie ukrywam, że jest to bardzo uciążliwe. Śmierdzi w całej chałupie.

Przeraża mnie trochę pomysł wspólnego programu Tyszki i Wolińskiego o barwnej nazwie „Woli i Tysio”, ale oczywiście będę na wiosnę oglądać. Przynajmniej pierwszy odcinek.

W weekend poza oglądaniem mieszkań i piwka w sobotę nie będę robić NIC! I nie mogę się już tego doczekać!
Jest sobotni wieczór, a ja nie mogę ani nigdzie wyjść, ani spać.
W pracy panuje epidemia, więc oczywiście musiało trafić i mnie. Moim głównym zajęciem od wczoraj jest źlesięczucie.

Za to w maju wyjeżdżam na miesiąc do Madrytu i możecie mnie wszyscy pocałować :o)

Dobra, ładuję się z powrotem do łóżka z kingiem i psychopatą w tle. 


O zakupach dzisiaj będzie.

Poszłam wczoraj na zakupy. Mierzyłam spodnie w kolorach: głęboki fiolet, lazur i błękit. Naprawdę piękne były te spodnie, ale jest parę wniosków, które nasuwają się wobec tego same:

1. Mam grubą dupę.
2. Jak chcę wydać pieniądze, to za nic mi się to nie udaje.
3. Powinnam stanowczo zrewolucjonizować swoje podejście do robienia zakupów.

Ale za to znalazłam koralowe półbuty (zabijcie mnie, nie wiem, jak się nazywa ten rodzaj obiawia. Ni to trampki, ni cokolwiek. Trochę jak te łódkowe), na które się chyba skuszę oraz spodnie w kant (!!!) zwężane do dołu (nigdy w życiu nie podejrzewałam siebie, że napiszę takie zdanie).
Senkju


Senna jestem okropecznie. Nie robiłabym nic innego, tylko spała. Nawet 12h mi nie wystarcza i wstaję niewyspana. Chyba zapadam w lekko spóźniony sen zimowy.


Najbardziej leniwy dzień w całym roku. Wszyscy mają kaca i nikt się raczej nie rusza z domu. 

Ja oczywiście też nie. Leżę przed telewizorem z książką (żeby nie było, że tylko tępo oglądam telewizję) i głównie zajmuję się jedzeniem.


Postanowień na Nowy Rok tradycyjnie nie mam żadnych. Chociaż bardzo mnie cieszyło, kiedy wczoraj 10 minut po północy u M. w pracy stała się jakaś tragedia i musiał wisieć na telefonie. Mnie się nie udało do nikogo dodzwonić, a jego pracownikowi, jak najbardziej! Gdzie tutaj dziejowa sprawiedliwość, pytam.


Za to zrobiłam pycha quiche. Robiłam po raz pierwszy i nie byłam przekonana, ale wyszło całkiem całkiem. Na dzisiaj – i-de-al-nie.


Wkurzają mnie już z tymi petardami. Ileż można puszczać fajerwerki?! Ja rozumiem, że niektórzy zachlali i nie urządzili cudownego pokazu wczoraj, ale niech sobie już zostawią swój stuff na przyszły rok, a nie, puszczają w niedzielę i niepotrzebnie stresują mi kota.

  • RSS