kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2012

Gdyby mi ktoś dwa lata temu powiedział, że:

1. będę siedziała w pokoju z moim szefem;
2. zwolnią cały mój dział;
3. będę robiła coś zupełnie innego,

to bym go wyśmiała na czym świat stoi.

A tutaj proszę…

Jestem taka śpiąca, że zasypiam na siedząco. Znowu kiepsko spałam tej nocy. Beznadzieja. Wychodzi jednak na to, że najprawdopodobniej dzisiaj wieczorem położę się spać już we własnoręcznie przez M. (z moją asystą) skręconym małżeńskim łożu. A łóżko kupiliśmy zaiste piękne!
W ogóle cała wyprawa do ikei była dość interesującym doświadczeniem. Powiem tak… Nie obyło się bez komarów oraz przepraw przez rzeczki i lasy. I to wcale nie są żarty. Same zakupy poszły szybko i sprawnie i gdyby nie to, że moją wizję idealnej organizacji zepsuł fakt, że nie kupiliśmy zagłówka do łóżka (wydawało nam się, że kupiliśmy), byłby to idealny wypad. No zapodział nam się gdzieś między tymi Skjaaaagami i innymi Bjornami.
Ale spoko. Pojedzie się jeszcze raz, tylko tym razem wezmę jakiś spray na komary i plecak z prowiantem i śpiworem, bo nigdy nie wiadomo, gdzie noc człowieka w Warszawie zastanie.

Poranna adrenalina już ze mnie schodzi. Raport, który spędzał mi w weekend sen z powiek mam już za sobą, a w przyszłym tygodniu, to w ogóle będzie bułka z masłem :o)

No to chyba mogę iść do domu odespać, co? No bo później kontynuacja skręcania… Achhh.

P.S. Chociaż i tak porównując te doświadczenia do ręcznego skręcania łóżka z jednym śrubokrętem i pięścią zamiast młotka, to teraz warunki mamy iście królewskie!


Już na swoim! Jest cudownie!
Jeden weekend harówy i spania po parę godzin i sprawa załatwiona. Co prawda do „urządzenia się”, to nam jeszcze brakuje, oj brakuje.
 Mebli nam na ten przykład brakuje bardzo. Mnie chyba troche bardziej niż M., bo on wydaje się być zadowolony z obecnej sytuacji (rozumiecie – minimalista), ja mimo to wolalabym jednak mieć książki na półkach nie parapetach ułożone po cztery rzędy, a bibeloty pochowane w szufladkach, a nie walające się gdzieś po kątach. Ale generalnie jest bardziej niż dobrze.

Dzisiaj np. po raz pierwszy wzięłam prysznic nie zatapiając przy okazji całej łazienki i było to bardzo przyjemne doświadczenie. Mogłam sie cieszyć deszczownicą w pełnej krasie.

Najbardziej podobają mi się „dodatkowe” wydatki. Wiem! Nikt tego nie wiedział wcześniej i zdradzę teraz tajemnicę poliszynela (tutaj zaskoczenie i gdzieniegdzie okrzyki zdziwienia), ale poza ogólnymi remontowymi wydatkami są jeszcze te ukryte. Chociażby wczoraj w obi na zasłonki prysznicowe, rurki i tego typu akcesoria poszło 500. Ot tak, na same łazienkowe bibelotki. A co z resztą?
Naprawdę, lubię bardzo takie niespodzianki. Niby człowiek wie, że trzeba kupić, ale jak dochodzi co do czego to zaskoczenie, że aż tyle…

W sobotę Ikea. Bardzo lubię ikee. Mogłabym cały majątek przepuścić na ich szklaneczki, deseczki, lampeczki i inne pierdółki. Mogłabym pół życia tam spędzić. No tak mam i już, co poradzisz. Niestety tym razem jedziemy po meble, wiec nie będzie amoku w sprzęcie kuchennym i innych, ale też dobrze.
Jedziemy zakupić łóżko i półki, a to przecież bardzo ważna sprawa.

Sucho ma ta palma, no!

1 komentarz

Mężczyzna w autobusie wyznał mi miłość. Stwierdził, że jestem najpiękniejszą kobietą jaką kiedykolwiek widział i zakochał się we mnie od pierwszego wejrzenia. Spojrzałam na niego spodziewając się zapijaczonego bezdomnego, gdyż zazwyczaj to od takiego typu doczekuję się różnego rodzaju wyznań. Ku memu zaskoczeniu zobaczyłam normalnego faceta. Podziękowałam mu za miłe słowa i uprzedziłam, że nie jestem zainteresowana, na co on uśmiechnął się, pochylił i zaczął grzebać w teczce. W teczce, w ktorej miał coś ciężkiego… narżedzia jakby… Oczyma wyobraźni widziałam już, jak wyciąga tasak i wbija mi go w samo serce. Zastanawiałam się, czy nie wysiąść z tego autobusu juz teraz i ratować marne życie, ale ostatecznie postanowiłam podjąć ryzyko. Kiedy nic się nie stało i tętno już mi się wyrównało stwierdziłam, że przedawkowałam kryminały. Rzeczywistość nie wygląda tak samo jak w książkach i filmach, co z ulgą stwierdziłam, kiedy żywa i zdrowa wysiadłam 10 minut później.


Czy można wynająć ekipę, która nam spakuje mieszkanie i ja nie będę musiała tego robić? Niech to za mnie ktoś zrobi, proszęęęę!
Ok, nie chcę być jednym z tych ludzi, którzy narzekają, jak jest zimno, narzekają jak jest ciepło i nigdy nie jest im dobrze, ale na BOGA ŚWIĘTEGO! To co się dzieje jest nie do wytrzymania! 
Wzięłam sobie dwa dni home office, bo szefa nie ma i te trzy raporty, które mu robię codziennie mogę mu równie dobrze zrobić z domu, ale żałuję swojej decyzji. W biurze mam przynajmniej klimatyzację i egzystencja w ciągu dnia nie jest taką udręką. Najchętniej, to bym się tam przeprowadziła na tydzień. Chryste.
Czy w Polsce nie może panować NORMALNA temperatura?! Takie miłe 25 stopni, a nie, albo 12 albo 35! I jak tu żyć ;o)
W całym tym upale cała puchnę. A najbardziej dupa i brzuch. Czy to możliwe, że spowodowała to temperatura? :D

A poza tym wszystkim, ZA TYDZIEŃ SIĘ PRZEPROWADZAMY! :o) Już się nie mogę doczekać!

A teraz idę wziąć chłodną kąpiel i trochę obniżyć temperturę ciała.

La furia rocha!

2 komentarzy
A teraz wszyscy zaciskamy kciuki i kibicujemy, wiadomo komu!

Gorąc się zrobił straszny, ale nie będę tym, kto na wszystko narzeka, tylko chwycę zimne piwo, usiądę przed wentylatorem w swoim nagrzanym całodziennym słońcem tymczasowym salonie i trzymam kciuki za czerwonych!

Spakowałam dzisiaj TRZY kartony. Na półkach z książkami zrobiło się pusto, ale zatrważająco dużo ich jeszcze zostało.

Od jutra „nowa” praca, ale wszystko w swoim czasie.

  • RSS