kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2013

It’s a boy!

Brak komentarzy

Biało za oknem, oj biało. Czekam jeszcze na świętego Mikołaja, może mu się coś pomyli i drugi raz zajrzy z worem prezentów. Skoro pada, to przyjemnie byłoby coś z tego mieć, a nie!

Święta w tym roku spędzamy tak jak lubię, czyli nigdzie nie jadąc. M. bardzo dużo ostatnio pracuje i przyda mu się odpoczynek, a i mnie jakoś się nie spieszy na wojaże, bo cały czas tylko bym spała i snuję się jak jakaś zmora. W ogóle, to się jeszcze dziwię, że nie kimam gdzieś w kącie, bo 22, to dla mnie ostatnio środek nocy i nieprzyzwoita godzina (achhh, gdzież się podziały czasy, kiedy o 23 wsiadało się w metro z kubkiem kawy na wynos wypełnionym darmowym piwem z kawiarni koleżanki i jechało dopiero w miasto!).

M. chodzi dumny jak paw, bo a dzisiejszym USG okazało się, że dziecko, to jednak płci męskiej jest. Ja nie wiem, co faceci mają z tym, że jak sie okaże, że spłodzili syna, to od razu są bardziej męscy i w ogóle. Sama się z resztą na tym łapię, że jak ktoś mówi, że będzie miał synka, to się jakoś bardziej gratuluje. Nie wiem o co chodzi, doprawdy, bo przecież wszyscy wiedzą, że wszystkie nieszczęścia tego świata są z winy mężczyzn (chociaż jestem pewna, że mój syn będzie inny! :D), więc nie rozumiem skąd to się bierze ;o))
W każdym razie będzie Adam i tak o.
Cieszę się.

I wcale nie chodzi mi po głowie odcinek SATC, w ktorym Miranda dowiaduje się, że będzie miała syna. Nie nie nie ;o)

Dobra, jest lepiej! Kurtka zakupiona, jutro powinna u mnie być, razem z innymi szmatkami, które sobie zamówiłam z cudownego sklepu. Jeśli ciuchy okażą się dobrej jakości, to zamówię więcej, bo znalazłam prawdziwe skarby na tej stronie!
Straciłam umiejętność dopasowywania odległości do swoich gabarytów i np. otwierając szafkę trafiam na przeszkodę w postaci swojego brzucha :o)
Maluch nie daje mi spokoju i całymi dniami potrafi wiercić się jak szaleniec. Nie wiem na co się tam szykuje, ale jak tak dalej pójdzie, to mnie wykończy. W piątek USG. Dowiemy się, co słychać.

w przyszłym tygodniu ma być, uwaga… 18 stopni!!!! Zobaczymy!

Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę narzekać na pogodę! Nie będę nooooooo!

Dzień Dobry!

Brak komentarzy

Tak dobry, że postanowiłam zrobić sobie wolne. W końcu boli mnie brzuch, tak?!

Obiecałam sobie, że nie będę w tym roku narzekać na pogodę, ale sami przyznacie, że wystawia nas na ogromną próbę! Biorąc jednak pod uwagę fakt, że nie posiadam ciążowej kurtki wiosennej, a jedyna, w jakiej jestem się stanie zapiąć, to puchówka, nie mam nic przeciwko temu, żeby jeszcze przez chwilkę było zimno. Sorry, ale przynajmniej do czasu, kiedy coś znajdę. Obiecuję, że się pospieszę!
Chociaż… czy ma to jakiekolwiek znaczenie? I tak wyglądam jak wielki balon, który rozlewa się na wszystkie strony. Aż dziw, że M., widząc mnie nie ucieka gdzie pieprz rośnie. Tłumaczyłoby to jednak jego późne powroty z pracy, ostatnio. Przyznaję, że wolałabym ten powód, niż np. seksowną Bożenkę.

Zołza znowu niedomaga. Są momenty, w których moje uczucia do tego kota wystawione są na ogromną próbę! Chociaż pozycja w której dzisiaj spała miedzy nami, przygnieciona i mrucząca z zadowolenia wynagradza całe zamieszanie.

10 maja wchodzi Iron Man 3!!!!! Już nie mogę się doczekać!!!

Walki z hormonami ciąg dalszy. A niby miało mi przejść w drugim trymestrze, a tutaj nie nie nie nie :o))) Dosłownie WSZYSTKO działa mi na nerwy. Nawet biedny kot, który robi co może, żeby mi zrobić na złość, kiedy wracam do domu! No sama się prosi o opierdol!

Brzuch mi rośnie i zaczyna mi być niewygodnie. Stan błogosławiony my ass! Ktokolwiek nazwał to w ten sposób musiał być mężczyzną. W dodatku ten świadomy byt, który znajduje się w moim brzuchu i ma własną wolę troszeczkę mnie przeraża. Tak, wiem, że powinnam chodzić i roztaczać wkoło siebie aurę „stanu błogosławionego” i miłości macierzyńskiej, ale nic nie poradzę na to, że nie do końca mi to leży i tyle. A jak sobie pomyślę o finale…? Może zmieńmy temat.

Nie mogę przejść nowej książki J.K. Rowling, ale już jestem tak blisko końca, że muszę się zmusić, żeby dotrwać. Nie wiem, czym tak zachwyciła krytyków. Trochę, jakby pani Rowling napisała tę książkę na siłę. Ale czytając recenzje dochodzę do wniosku, że się najwidoczniej nie znam.

Jutro szarlotka! :o)

Nie ukrywajmy, jest ciężko. Współpracownicy mnie dzisiaj bardzo wyprowadzili z równowagi, natomiast, kiedy wyszłam z pracy, idący z naprzeciwka dresiarz zaczął się na mnie wydzierać. Ot tak, z powodu tego, że nie chciałam mu zejść z drogi. Ja nie wiem, co się dzieje z tymi ludźmi.
Natomiast udało mi się wreszcie kupić forme do muffinek, bo wierzcie lub nie, ale nie jest to takie proste. Wszędzie walały się formy silikonowe, a ja nie moge uwierzyć, że to mi się nie stopi, jak to wrzucę do nagrzanego do 190 stopni piekarnika. No po prostu nie wierzę! Nigdzie nie mogłam natomiast znaleźć najzwyklejszej w świecie formy. Udało się. W empiku! Dziwne czasy nastały.

Mam ogromną ochotę na truskawki. Wiem, że muszę jeszcze poczekać parę miesięcy, ale jak widzę takie dorodne bezsmakowe truskawki, które już teraz się przewalają po sklepach, to nawet mam ochotę kupić (18 PLN/kg – oł jea), ich niewątpliwy brak smaku mnie jednak powstrzymuje.

M. mnie zostawił samą i wyjechał sobie do Gdyni. Znowu. Na szczęście jutro wraca, ale mimo wszystko fakt ten zostanie odnotowany w jego aktach.


  • RSS