kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2015

Pomór w Rodzinie się zrobił, proszę Państwa. Wszyscy jesteśmy chorzy. W piątek byłam u kresu sił i myślałam, że zejdę. A tutaj Dziecko, oczywiście. Na szczęście Młody jest już na tyle kumaty, że wie, kiedy odpuścić i na szczęście tak zrobił. Nie dość, że odpuścił, to jeszcze wycierał mi twarz chusteczką i przytulał, taki Kochany Maleńki.
Antybiotyki, które dostałam od lekarki jakoś dziwnie na mnie działają. Będę ich unikała w przyszłości. Nie dość, że fatalnie się po nich czuję, to jeszcze kręci mi się w głowie i łapie mnie gorączka. Albo to taka ciężka choroba, albo antybiotyki i stawiam raczej na to drugie. I ten posmak… w przyszłym tygodniu wożę ze sobą opakowanie gum i będę cały czas je żuła, bo ten posmak jest obrzydliwy.

W ogóle przydałoby się jeszcze tydzień w domu posiedzieć i wykurować, bez obecności Młodego Człowieka, ale nie mogę tego robić.

Antybiotyki póki co nie dają widocznych rezultatów. Dopiero drugi dzień, więc teoretycznie nie powinnam się spodziewać cudów, ale myślałam, że będzie lepiej.
Młody w nocy miał gorączkę z dreszczami. Leżał zwinięty w kulkę dobre pół godziny zanim leki przeciwgorączkowe zaczęły działać – i się trząsł. To było bardzo smutne. Jeszcze Go nie widziałam w takim stanie. Na zmianę czuwaliśmy przy Nim z M. M. trochę bardziej niż ja, bo i mnie zmogła gorączka.
A potem Książę postanowił, że czas się zabawić i zaczął wydawać dyspozycje. M. musiał włączyć XBOXa i zagrać z Młodym w GTA, a ja donosiłam soczki i musy bananowo-jabłkowe. Tak było wesoło.
Padliśmy wszyscy około 5-tej. My trochę szybciej, ale Syn w końcu się ustosunkował i też złożył głowę na poduszce.
Mam nadzieję, że dzisiaj będzie lepiej.

Mimo tych nocnych rewelacji dzisiaj cały dzień patrzyłam na Niego i myślałam, jak bardzo kocham to Dziecko. Jest najładniejszym Chłopcem jakiego w życiu widziałam. I do tego potrafi być bardzo posłuszny. To ten krótki moment, kiedy machanie na „do-widzenia” i udawanie, że się odchodzi, żeby dziecko za nami poszło – jeszcze skutkuje.

Dawno nie pisałam o tym, że nie spałam. Otóż – od czwartku prawie nie śpię. A nawet jak pośpię trochę, to z jednym okiem otwartym, bo Młody co chwilę się budzi z płaczem. Nie wiem co się z Nim dzieje, ale mam serdecznie dość. Trzeci dzień, a wcale nie ma poprawy. Dzisiaj od rana to już przechodził samego siebie. Wczoraj wieczorem to samo. Ja już zasypiałam, a ten szalał po łóżku.
Marudzi, jęczy, nic Mu się nie podoba – mam ochotę wbić sobie długopis w oko.

Dodatkowo od samego rana wydzwaniają do mnie obaj szefowie i czegoś chcą, a ja z Małym przy nodze niewiele zdziałam na komputerze. Nawet jakby był zdrowy, to nie pozwala nic zrobić, a co dopiero teraz, kiedy jest tym needy bastard! A najlepsze jest to, że z jednej strony każą robić raporty „na jednej nodze”, a z drugiej wypełniać wniosek urlopowy, żeby się broń boże nie okazało, że ten tydzień miałam „wolny” za free.

Uwielbiam swoje życie, a swoją pracę chyba jeszcze bardziej.

Wowza.

Brak komentarzy

Dwa miesiące odpoczynku od chorób. Zaczęłam się nawet czuć dość pewnie i nabierać przekonania, że może odporność coraz większa, więc najgorsze już za nami. Niestety zostałam wyprowadzona z błędu.
Czy przeszkodziło nam to wczoraj udać się na spotkanie do znajomych? Aleeeeż…! :D
W ramach imprezy integracyjnej na której nas nie było, postanowiliśmy spotkać się z A. i Jej Facetem. Było baaardzo miło i bardzo mi to pomogło odetchnąć po całym dniu zajmowania się marudnym Synem. Tego potrzebowałam.

Od jutra na zwolnieniu. Sama nie wiem, czy się cieszyć, czy nie, bo z jednej strony trochę odpocznę, a z drugiej co to za odpoczynek z chorym Dzieckiem. Zobaczymy.
W pracy w każdym razie ostatnio mam albo nic, albo wszystko naraz. Na już! Nie lubię tak.

Teraz w ramach relaksu (Młody dostał gorączki, więc Mu zaaplikowałam lekarstwo i położyłam spać) oglądam horror „as above so below”. Jest ok. Robi robotę, jakby to powiedział M.
Tego akurat potrzebuję po wczorajszych harcach i porannych wizytach u lekarza.


  • RSS