kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2015

nocnie

Brak komentarzy

Ja to jednak jestem naiwne dziewczę tak łatwe do manipulowania, że aż się robi trochę smutno. „Oh, honeeey!”
Niestety nie potrafię tego zmienić i zawsze będę zakładała z góry, że ludzie mają dobre intencje. Tak mam i już i dajcie mi już spokój ;o))

W pracy jest tak sobie. Młode jakoś ciągnie, a ja bym sobie gdzieś wyjechała. Gdzieś, gdzie jest fajnie i ciepło, i cicho, i ładnie. Tak bym zrobiła najchętniej.

A. chwalony w żłobku. Aż im żal, że odchodzi od września. Mnie też jest żal i boję się, że nie zniesie tego najlepiej, jak się zorientuje, że już nie te ciocie, nie te dzieci… Nie wiem, jak to będzie. Zmiany są w życiu normalne i tak sobie wszystko tłumaczę, ale na samą myśl, że narażę swoje Dziecko na taki stres aż mnie skręca w żołądku. Nie ruszę Go z tego przedszkola do samej podstawówki. Będzie tam chodził przez parę lat, a jak skończy 6 lat, to znowu będę się martwiła przejściem do kolejnego etapu edukacji. Taki już los Matki, że się będzie martwiła do śmierci.

Chyba najcięższy jak do tej pory okres w pracy mam za sobą. Nie wiem jeszcze, czy tak całkowicie za sobą, ale mam nadzieję, że tak.

Niestety nie tylko w pracy. A. postanowił, że najpierw będzie miał zapalenie oskrzeli, w związku z czym siedzieliśmy w domu z zapaleniem oskrzeli. Następnie w żłobku zapanowała epidemia zapalenia spojówek i oczywiście moja Dziecina zaraziła się tym syfem jako jedno z pierwszych dzieci.
A teraz, kiedy już się w miarę ogarnął i te Jego oczy zaczęły wyglądać jak ludzie, dopadł nas ponownie kaszel. Już nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Wkurza mnie to.
I wkurza mnie mój Syn, który przechodzi właśnie bunt dwulatka i potrafi być prawdziwym wrzodem na tyłku. Zapomnijcie o przyjemnej wyprawie z Dzieciątkiem do sklepu, tak jak można to było robić do tej pory. Co to, to nie. Gnojostwo co prawda nie życzy sobie tysiąca rzeczy ze sklepu i nie robi mi afery, rzucając się spektakularnie w sklepie na podłogę dopóki nie dostanie tego, co sobie tam akurat ubzdurał. Nie. Ta faza jeszcze przed nami (mogę się założyć!). Teraz jest faza wsiadania do samochodzików, rakiet, karuzel, ciężarówek i innego syfu porozstawianego w centrach handlowych ku rozpaczy rodziców. Jeszcze na szczęście nie jest zainteresowany uruchamianiem tych urządzeń. Boi się. Ale do tego pewnie też dojdziemy.
Jeśli nie mamy czasu albo nie chce mi się już stać koło Niego i czekać aż się nacieszy „kierowaniem”, (a wierzcie mi, były czasy, kiedy próbowałam cierpliwie to przeczekać. Potrafi tak siedzieć NAPRAWDĘ długo), to robi mi karczemną awanturę. Nie wyrabiam z Nim po prostu.
To samo jest na spacerze. Idziesz nie w tę stronę, którą sobie obrał w głowie? Awantura, ryk, krzyk i siadanie na ziemi cały we łzach. A czasami awantura jest po prostu – BO TAK!
Ciężko mi czasami cierpliwie uspokajać. Przyznaję, że czasem się na Niego wydrę, czasem „zostawię” gdzieś, czasem oleję, ale nic nie pomaga. Zachowanie się powtarza za każdym razem, kiedy coś nie idzie po myśli Potomka. I ja nie wiem, jak wytrzymam dwa lata! Bo tyle trwa ten gówniany okres w życiu Młodego Człowieka.


  • RSS