kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2015

koniec lata

Brak komentarzy

Nie wiem, kiedy mi dzień za dniem mija. Nie nadążam.

Syn przechodzi ze żłobka do przedszkola. Jest wiele plusów tego przejścia natury praktycznej. Przedszkole jest pod domem (dosłownie!), obok pracy M.! Są tam starsze dzieci, z którymi A. uwielbia się bawić. Kompletnie nie interesują Go maluchy. Tylko starsi! Zmieniają się wszystkie Ciocie w żłobku. Nie ma już żadnej ze „starej” ekipy i ostatnimi czasy A. ciężko znosił odwożenie do żłobka. Bardzo ciężko. Ryk i płacz był niesamowite i zaczynał się od skrzyżowania Idzikowskiego z Witosa.

Jest jednak parę wad tego przejścia. Adaś nie najlepiej znosi również odprowadzanie do przedszkola. Pierwszego dnia było ok, ale drugiego już nie za bardzo. Nie ma się tez co dziwić, po przedszkolu jechał do żłobka. Takiemu praniu mózgu każde dziecko by nie podołało. Witanie i żegnanie się z Mamą nie jest zdrowe, ale nie mogłam inaczej. „Na szczęście” od poniedziałku będzie już normalnie. Jedna instytucja na dzień. We wtorek ma być Kubuś Puchatek, więc może się jakoś to nasze Dziecko przekona. Dodatkowo co najmniej jeden kolega z podwórka też tam chodzi. Na pewno nie będzie tak źle. Musimy tylko przetrwać początek. Najgorsze, że ja nigdy nie miałam z Nim takich problemów. Zawsze był bezproblemowy w zostawianiu Go gdziekolwiek, a teraz się zaczęły schody. Jest to nowe i dla nas.

Teraz postaram się o tym nie myśleć, tylko czekam aż A. się obudzi i pojedziemy nad jezioro. Trzeba wykorzystać ostatni ciepły weekend tego lata!
O problemach pomyślę jutro!

Wzięłam sobie parę dni wolnego i nic nie zrobiłam. Poza naprawą i przeglądem samochodu – nic. I nawet nie mam jakichś wyrzutów sumienia :o))

Adaś od wczoraj śpi w nowym łóżku. Takim dorosłym już. Z którego może samodzielnie wyjść. Najśmieszniejsze jednak, ze nie zdaje sobie jeszcze do końca sprawy z tego, jak to działa i, ze jest wolny i może wyjść kiedy tylko będzie chciał. Dla Niego siedzenie w łóżku, to siedzenie w łóżku. I tyle :o) Podejrzewam jednak, że długo Mu nie zajmie ogarnięcie sytuacji i jorgnięcie się jak to dokładnie wygląda i jaką władzę daje mu nowa sytuacja.

Upały mają ustąpić od poniedziałku. Powoli, ale stopniowo ma być trochę chłodniej, dzięki Bogu. Nie daje się już wytrzymać w tym ukropie. Mózg się człowiekowi lasuje. 30-stoparostopniowe temperatury to nie moja bajka. Zdecydowanie. I śmieszne, że na myśl o 27 stopniach zaczynam się cieszyć. Kiedyś narzekałabym, że za gorąco, ale perspektywa się zmienia wprost proporcjonalnie do wzrastających temperatur.

A także chciałabym zauważyć, że nie chce mi się iść do pracy w poniedziałek.

Przeddudzie.

Brak komentarzy

Wszystko jest dokładnie tak, jak się spodziewałam. Roztapiamy się z Młodym w samochodzie. Na szczęście z korkami raczej jest na plus i nie musimy stać godzinami, ale czasem się zdarzy dłuższy postój i wtedy nie jest fajnie. Młode wysiada z wypiekami na policzkach, a ja muszę robić dobrą minę do złej temperatury i udawać, że wszystko jest super i wcale nie topimy się w 46 stopniach w piekarniku.
Wytrzymamy!

M. wyjechał wczoraj, więc Młode postanowiło, że będzie małym skurczybykiem i dzisiaj dawał mi w kość tak, że myślałam, że Go uderzę. Nie zrobiłam tego jednakowoż, bo kocham swoje dziecko i jestem ponad to. Ale baaaaardzo chce mi się zapalić. Nie mam na szczęście czego, więc moje płuca pozostaną bezpieczne i nieskażone.
Piwko sobie walnę, mimo wszystko! Na pewno mi to pomoże usidlić chęć zapalenia papierosa. Oby się tylko nie skończyło na pukaniu do sąsiada po prośbie ;o)

A. ma już dwa latka. Sama nie wiem, kiedy to minęło. Mogę powiedzieć, że zaczynam odczuwać wyraźną zmianę na plus. Z dwulatkiem da się już porozmawiać, wytłumaczyć Mu coś, poprosić, spotkać się ze zrozumieniem. Przespane noce, możliwość zajmowania się swoimi sprawami. Super sprawa.
Niestety nie jest tylko tak wspaniale i różowo.
Są i bunty. Dwulatek więcej już rozumie i więcej rzeczy próbuje przeforsować. O wiele bardziej anonsuje swoje niezadowolenie niż taki malec. Potrafi zrobić prawdziwą scenę, wręcz się wykłócać! O siłowaniu się na wole nie wspomnę, co po ciężkim dniu w pracy, w takich upałach doprowadza mnie nieraz do szewskiej pasji!

Ale kocham nad życie!

Sierpień.

Brak komentarzy

Połowa lata za nami. Nadchodzi kolejna fala upałów. Ja i mój nieklimatyzowany samochód bardzo się z tego powodu cieszymy i nie możemy doczekać.

Dodatkowo Małżonek postanowił opuścić mnie na tydzień i wyjeżdża w środę do Wrocławia. Pierwotnie mieliśmy jechać z Nim, ale niestety nie mogę wziąć urlopu, kiedy mój szef na nim przebywa. Ktoś musi górze raportować i niestety jestem to ja. Chciałabym, żeby był już przyszły weekend, chociaż w ten czeka nas coś wyjątkowego. Albowiem jutro są urodziny A. Drugie. Kiedy ten rok zleciał, to ja nie wiem. Dwuletnie dziecko, to już jest konkret. Zanim się obejrzymy będą trzecie!!

W zeszłym roku lekko mi odbiło, jeśli chodziło o imprezę urodzinową. W tym roku nie będzie żadnej pompy, grilla, tłumu gości, ani nic z tych rzeczy. Będzie skromnie. Muszę się tylko zastanowić, jaką rozrywkę zapewnić małemu Jubilatowi, żeby ten dzień zapamiętał da dłużej.

A w przyszłym roku gdzieś wyjedziemy!


  • RSS