Minęłam się ze starym znajomym. Takim, z którym nie widziałam się już parę lat. Poznałam go w ostatniej chwili, on mnie nie i poszedł dalej. Zaczęłam się zastanawiać ile razy zdarzało nam się mijać ludzi, którzy kiedyś byli nam bliscy, może najbliżsi, nawet ich nie zauważając. Każde idzie w swoją stronę. Smutne.

Podobnie jak spotkania „po latach”, które często są odgrzewanym kotletem, próbą obudzenia tego, co kiedyś nas łączyło. A łączyły przegadane dnie i noce, litry wypitej kawy i alkoholu, wylanych łez, wyrzuconych żalów oraz tony śmiechu. Brzmi tandetnie, wiem, ale tak było. Natomiast przy spotkaniu brakuje już tej magii i zostaje tylko nostalgia i łezka w oku za czasami, które minęły i już nie wrócą. Wiadomo, będą inni ludzie, ale to już nie będzie to samo.