kafela blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2016

Kompletnie wypadłam z obiegu, jeśli chodzi o ploteczki ze świata szołbiznesu. Ostatnia wieść o rozwodzie Brangeliny spadła na mnie jak grom z jasnego nieba, bo ja stanęłam na tym jacy byli szczęśliwi i planowali kolejne (piętnaste) dziecko. Adoptować, rodzić.
Nigdy jakoś nie przeglądałam pudelka czy innych pomponików codziennie, ale od czasu do czasu cos się trafiło. Teraz? NIC!
Czuję się jakbym z górskiej chaty przyjechała, jak znajomi opowiadają sobie o jakichś ludziach, o których nie słyszałam, albo jak z wiaodmości dowiaduję się, że ktoś tam się rozstał.
Tak. Teraz w wiadomościach, faktach i innych newsach podaje się też takie wiadomości.

Jako, że zbliża się koniec miesiąca, a wraz z nim zamknięcie, powinnam teraz w pocie czoła każdą nadgodzinę wypracowywać. A mnie się tak nie chce. Ale to TAK!
Jestem zmęczona, trochę chora, ustawicznie marzę o wyjeździe gdzieś na dłużej. Bez dziecka. Co mnie wpędza w poczucie winy, że jestem złą matką. Pewnie jestem.
Ostatnio rozmawiałam z kolegą z pracy. Trochę narzekałam na zmęczenie i odważyłam się powiedzieć na głos, że marzy mi się taki wyjazd, dłuższy. Bez latorośli. Kolega spojrzał na mnie zdziwiony i stwierdził, że jego żona (też Karolina) za każdym razem jak jej proponuje jakiś wyjazd we dwoje mówi, że nie wytrzyma bez ich syna.
Czym wpędził mnie w jeszcze większe poczucie winy.
Nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak, czy z nią. Pewnie z nami obiema wszystko jest w porządku, tylko każda z nas inaczej podchodzi do macierzyństwa i ma inny charakter.

ONA JEST PO PROSTU LEPSZĄ MATKĄ ;o))
:D

Kraków

Brak komentarzy

Dwa tygodnie temu o tej porze, siedziałyśmy z E. na pysznym zimnym piwku, w przyjemnej krakowskiej knajpie i miałyśmy wywalone na wszystko. Przynajmniej ja, jako matka trzylatka, ona jako trochę świeższa mama niespełna rocznego niemowlaka mogła mieć odczucia zgoła inne ;o)

To był wspaniały weekend, nie tylko dlatego, że to ostatnie dni gorącej wręcz temperatury, nie tylko dlatego, że wyjechałyśmy BEZ DZIECI, ale dlatego, że po prostu bardzo się zrelaksowałyśmy, odpoczęłyśmy, nadrobiłyśmy zaległości przyjaźniowe, bo dawno nie spędziłyśmy ze sobą tyle czasu. W zasadzie nielimitowanego, bo te chwile, kiedy się spotykasz z kimś na piwo i macie dla siebie tylko parę godzin, nie da się pogadać o wszystkim. No, chyba, że te spotkania są co dwa dni ;o)

Mam odczucie jednak, że te dwa dni to za mało, żebym mogła odpocząć. Nie wiem na ile musiałabym wyjechać, żeby naprawdę odpocząć i wyspać się na maksa. Dwa tygodnie? Rzucę nieśmiało :D

… w próżnię.

Młode znowu chore…
Kiedy posyłacie swoje Dziecko do żłobka/przedszkola, słyszycie: „No tak! Teraz to będzie chorował cały czas!”, „Pierwszy rok jest zawsze najgorszy! Ciągle na zwolnieniu!”. I oczywiście jest to prawda! Dziecko na początku choruje bardzo dużo.
Z tym, że u nas już się zaczął trzeci rok instytucjonowania i A. w dalszym ciągu wiecznie choruje. Nie wiem, kiedy w końcu nabierze tej słynnej odporności, ale póki co? Dupa. Zaczynam myślec, że to jakaś urban legend.

Dzisiaj wychodzę do knajpy, bo jak zostanę z Nim jeden wieczór jeszcze dzisiaj, to się pozabijamy nawzajem.

Znowu wróciliśmy do etapu: DWUGODZINNE-USYPIANIE-BOBASKA. Z tym, że Bobasek nie jest już bobaskiem i mógłby się ogarnąć. Idziemy do łóżka o 20:30/21 i usypia dopiero koło 23. A o 23 to jak wszyscy wiemy można się już cmoknąć w pompkę. Mąż już śpi, filmu żadnego nie opłaca się włączyć, o piwie nie wspomnę. Najwyżej odcinek jakiegoś niedługiego serialu i do wyra. I mamy tak znowu od tygodnia. Zero chwili dla siebie wieczorem. Nienawidzę tego i chyba nic mnie bardziej nie frustruje w byciu matką.


  • RSS