Młode znowu chore…
Kiedy posyłacie swoje Dziecko do żłobka/przedszkola, słyszycie: „No tak! Teraz to będzie chorował cały czas!”, „Pierwszy rok jest zawsze najgorszy! Ciągle na zwolnieniu!”. I oczywiście jest to prawda! Dziecko na początku choruje bardzo dużo.
Z tym, że u nas już się zaczął trzeci rok instytucjonowania i A. w dalszym ciągu wiecznie choruje. Nie wiem, kiedy w końcu nabierze tej słynnej odporności, ale póki co? Dupa. Zaczynam myślec, że to jakaś urban legend.

Dzisiaj wychodzę do knajpy, bo jak zostanę z Nim jeden wieczór jeszcze dzisiaj, to się pozabijamy nawzajem.

Znowu wróciliśmy do etapu: DWUGODZINNE-USYPIANIE-BOBASKA. Z tym, że Bobasek nie jest już bobaskiem i mógłby się ogarnąć. Idziemy do łóżka o 20:30/21 i usypia dopiero koło 23. A o 23 to jak wszyscy wiemy można się już cmoknąć w pompkę. Mąż już śpi, filmu żadnego nie opłaca się włączyć, o piwie nie wspomnę. Najwyżej odcinek jakiegoś niedługiego serialu i do wyra. I mamy tak znowu od tygodnia. Zero chwili dla siebie wieczorem. Nienawidzę tego i chyba nic mnie bardziej nie frustruje w byciu matką.