Kompletnie wypadłam z obiegu, jeśli chodzi o ploteczki ze świata szołbiznesu. Ostatnia wieść o rozwodzie Brangeliny spadła na mnie jak grom z jasnego nieba, bo ja stanęłam na tym jacy byli szczęśliwi i planowali kolejne (piętnaste) dziecko. Adoptować, rodzić.
Nigdy jakoś nie przeglądałam pudelka czy innych pomponików codziennie, ale od czasu do czasu cos się trafiło. Teraz? NIC!
Czuję się jakbym z górskiej chaty przyjechała, jak znajomi opowiadają sobie o jakichś ludziach, o których nie słyszałam, albo jak z wiaodmości dowiaduję się, że ktoś tam się rozstał.
Tak. Teraz w wiadomościach, faktach i innych newsach podaje się też takie wiadomości.

Jako, że zbliża się koniec miesiąca, a wraz z nim zamknięcie, powinnam teraz w pocie czoła każdą nadgodzinę wypracowywać. A mnie się tak nie chce. Ale to TAK!
Jestem zmęczona, trochę chora, ustawicznie marzę o wyjeździe gdzieś na dłużej. Bez dziecka. Co mnie wpędza w poczucie winy, że jestem złą matką. Pewnie jestem.
Ostatnio rozmawiałam z kolegą z pracy. Trochę narzekałam na zmęczenie i odważyłam się powiedzieć na głos, że marzy mi się taki wyjazd, dłuższy. Bez latorośli. Kolega spojrzał na mnie zdziwiony i stwierdził, że jego żona (też Karolina) za każdym razem jak jej proponuje jakiś wyjazd we dwoje mówi, że nie wytrzyma bez ich syna.
Czym wpędził mnie w jeszcze większe poczucie winy.
Nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak, czy z nią. Pewnie z nami obiema wszystko jest w porządku, tylko każda z nas inaczej podchodzi do macierzyństwa i ma inny charakter.

ONA JEST PO PROSTU LEPSZĄ MATKĄ ;o))
:D